Lekko i na temat: Quetzal – recenzja!

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Grupa śmiałków, złożonych z archeologów i poszukiwaczy przygód, eksplorując dziewicze obszary kolumbijskiej dżungli, niespodziewanie natrafia na żywego Pablo Escobara! Ten szczwany lis… zaraz, to nie ta gra i z pewnością nie ta historia, chociaż lokalizacja rzeczywiście zbliżona. Nasza opowieść dotyczy zaginionego kolumbijskiego miasta Quetzal (czytaj Kwazali), którego odkrycie – jak twierdzą ekolodzy ratujący amazońską puszczę – było tylko kwestią czasu. Fama rozchodzi się szybko i już po chwili do brzegów kolumbijskiej dżungli – no wiem, wiem – przybywają statki i otwierają punkty skupu artefaktów. Wraz z nimi docierają ekipy śmiałków (tylko od 2 do 5 – nie ma tu miejsca na akcje solo!), mające na celu dobro dziedzictwa kulturowego Kolumbii. Szybko i sprawnie zapełniają drogocennymi eksponatami ładownie zacumowanych nieopodal statków. Wśród nich jest też nasza grupa specjalistów, która aż się garnie do rywalizacji o prymat w tym niezwykle szlachetnym procederze, zyskując w ten sposób fame, monety oraz upragnione pezety!

Czytaj dalej

Canvas – recenzja!

Od kilku lat wydawcy gier, dzięki swoim planszówkowym projektom, odnoszą na platformach crowdfundingowych niespotykane wręcz sukcesy. Tylko za sprawą samego Kickstartera, rynek rozwinął się do niebotycznych rozmiarów, zapewniając setkom wydawców i milionom graczy dostęp do tytułów, które być może nigdy nie ujrzałyby światła dziennego. To szczególnie wartościowa forma finansowania dla autorów dużych figurowych gier, których wydanie bez wsparcia backersów mogłoby się nigdy nie udać. Gdzie dziś byłby CMON, gdyby nie crowdfunding? Czy gry pokroju Gloomhaven, Monumental, Zombicide zaistniałyby w ogóle w świadomość planszówkowej społeczności?

Czytaj dalej

Insert e-Raptor Uv Print – Zaginiona Wyspa Arnak – Recenzja!

Dziś będzie z innej beczki, jak to mawiają fani bednarstwa i akrobatyki lotniczej. Pozostajemy oczywiście przy tematyce gier planszowych, chociaż gra będzie tylko tłem dla niespodziewanego bohatera dzisiejszej opowieści. Niespodziewanego o tyle, że tamten dzień zaczął się jak każdy, od szczekania mojej Terrierki Nastki, narzekania zmęczonego trudami życia nastolatka i niezwykle konstruktywnych — w mniemaniu żony — życiowych porad pod moim adresem. Niestety nic nie zwiastowało przełamania rutyny covidowego dnia codziennego. Kiedy to piszę, w słuchawkach — zupełnym przypadkiem — leci patetyczna i bardzo patriotyczna przewodnia nuta Szeregowca Ryana, dodając mym słowom odpowiedniej rangi i powagi. Nie jest to oczywiście wymóg, ale warto odsłuchać, łatwiej Wam będzie przebrnąć przez moją twórczość.

Czytaj dalej

Zew przygody – Recenzja!

Zapewne wielu z Was poszukuje w grach planszowych dreszczyku emocji, poczucia przygody, odskoczni od codzienności i marazmu otaczającego nas świata. Świata zaklętego w betonowej rzeczywistości, smutnej, szarej i do bólu przeciętnej. Niektórzy — w tym również ja — obierają zazwyczaj skrajnie odwrotny kierunek, uciekając w strategię, optymalizację i ekonomię. Łączą nas pasja i podobne intencje, nader często dzielą preferencje i upodobania. Na szczęście powstaje coraz więcej gier, przyciągających te dwa przeciwległe bieguny, oferując graczom przyjemny kompromis pomiędzy ameritraszową przygodą i euro optymalizacją. Czasami punktem wyjścia jest mechanika, czego najlepszym przykładem gry Laukata oraz Pfistera. Innym razem — jak w przypadku Roll Playera, DinoGenics, czy gier Pana Langa — to klimat i temat są podstawą konceptu, na którym opiera się cała konstrukcja, wsparta mechaniką zapewniającą możliwość optymalizacji i realizacji długotrwałej strategii.

Czytaj dalej

Wyprawa do Newdale – recenzja!

 W zaufaniu i ścisłej tajemnicy przed znajomymi, którzy ignorują moje recenzenckie zapędy, zdradzę Wam pewien sekret, w zamian licząc jedynie na dyskrecję. Jeśli się o nim dowiedzą, czekają mnie bardzo trudne chwile. Nie chodzi o uszczypliwości, chleb powszedni naszych regularnych spotkań, tylko obawę, że zanim się zorientuję, wplączą mnie w długą ameritraszową kampanię, przy której niechybnie doczekam reumatyzmu i późnej starości, a to marne perspektywy dla moich starych kości.

Nieoczekiwana prawda jest taka, że polubiłem gry strategiczne z rozbudowanym wątkiem fabularnym! Stąd właśnie dzisiejszy, spontaniczny coming out. Dla człowieka, który jednym tchem potrafi wymienić wszystkie tytuły Lacerdy, Suchego i Rosenberga, to milowy krok w stronę planszówkowej równowagi. To motywacja i jednocześnie powód, dla którego tak lubię gry Pfistera i Laukata, a tytuły takie jak Maracaibo, CloudAge, Wyprawa do Newdale, Bliżej i Dalej, czy kompletne wydanie Robinsona Crusoe od Portalu, są ważnym elementem, mojej suchej jak Sahara kolekcji gier planszowych.

Czytaj dalej

Aquatica – Recenzja!

Autorem gry Aquatica jest Ivan Tuzovsky, mało znany rosyjski projektant, którego portfolio składa się zaledwie z dwóch pozycji i tylko jednego tytułu. Przyznam szczerze, że wiem o nim niewiele, na szczęście o Aquatice znacznie więcej i zamierzam się tą wiedzą z Wami podzielić.

Tematyka gry osadzona jest w podwodnym świecie, pełnym nowych form życia i niezbadanych oceanicznych głębin. W Wielkim Królestwie Aquatiki zamieszkałym przez tajemniczą cywilizację, niepewną swojego losu i przyszłości. Gracze wcielają się w rolę Władców Oceanu, przeczesujących bezkresną głębię w poszukiwaniu nowych pomocników (Postaci), Lokacji zapewniających tak potrzebne królestwu zasoby, Dzikich Mant oraz upragnionych punktów zwycięstwa, będących głównym celem rozgrywki.

Czytaj dalej

Everdell – Święto Lata – Recenzja!

Święto Lata miało polską premierę pod koniec ubiegłego roku, w tym samym czasie co pozostałe duże dodatki – Zimowy Szczyt i Perłowy Potok. Fani Everdell musieli uzbroić się w cierpliwość, ponieważ od Kickstarterowej kampanii, wspartej przez 12 tysięcy backersów upłynął ponad rok. Dzisiaj skoncentruję się na omówieniu letniego dodatku i odpowiedzi na pytanie, czy warto było tak długo czekać?

Czytaj dalej

Draftozaur – recenzja!

Draftozaur to szybka, prosta gra rodzinna, nie wypada więc, żeby recenzja niepotrzebnie się dłużyła. Będzie więc krótko i rzeczowo, czyli całkowicie odmiennie niż dotychczas. W przypadku większości dorosłych chłopców fascynacja dinozaurami ma swoje źródło w dzieciństwie, tak też jest w moim przypadku. Jestem pokoleniem, które wychowało się na Spielbergowskiej serii Parków Jurajskich i Wędrówkach z Dinozaurami, wspaniałej i nowatorskiej jak na ówczesne czasy animowanej serii filmów dokumentalnych. 

Czytaj dalej

Palec Boży – recenzja!

Czy miewacie czasami to irytujące uczucie, że jakaś siła wyższa kieruje naszym życiem, rzucając w wir nieprzewidywalnych wydarzeń, skomplikowanych wyborów i przeciwności losu? Że jesteśmy częścią gry, niczym pionki na szachownicy i wystarczy jedno pstryknięcie palcami, żeby pchnąć nas w otchłań szaleństwa, wywyższyć, lub zabawić naszym kosztem. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, to najwyższy czas na zmiany, czas na Palec Boży!

Czytaj dalej

Praga Caput Regni – recenzja!

Dziś przeniesiemy się do Czech, a dokładnie do Pragi. Nie tej obecnej, którą kojarzycie z Google, weekendowych wycieczek i występów w piłkarskich pucharach, tylko znacznie mniejszej i skromniejszej, choć na ówczesne czasy imponującej rozmiarem i przepychem — Pragi czasów Karola IV Luksemburskiego. Największego czternastowiecznego europejskiego miasta na północ od Alp. Na długo przed nastaniem Jana Husa i jego Czterech Artykułów Praskich, które doprowadziły do husyckiej rewolty i kilku nieudolnych krucjat na ziemię naszych bliskich sąsiadów.

Zastajemy Pragę w trakcie największego rozkwitu i rozbudowy. Pełną ludzi wszelkich profesji i stanów. Od żebraków po biskupów, książąt i hrabiów, od cieśli i murarzy po kupców i włodarzy. Pełną miejskiego harmidru, ludzkiej krzątaniny i zapewne wszechobecnego sztynku, którego nasz dzisiejszy delikatny zmysł powonienia raczej by nie zdzierżył.

Czytaj dalej