Pracownia Snów – recenzja!

Każdy z nas śni, jedni częściej, inni rzadziej. Niekiedy bardzo wyraźnie pamiętamy przebieg snu, innym razem budzimy się obdarci z większości szczegółów. Pozostają tylko strzępy historii. Czasami jedynie podświadomie czujemy, że była jakaś faza REM (nie mylić z R.E.M.). Wiele lat temu, kiedy byłem dzieckiem, często śniłem o pościgu, przed którym niestrudzenie uciekałem. Zagrożenie było niejasne, ale wrażenia bardzo sugestywne i realistyczne. Budziłem się zazwyczaj w momencie spadania z dużej wysokości, kiedy chwile dosłownie dzieliły mnie przed potężnym wyrżnięciem o glebę. To było na długo przed Matrixem, dlatego nie wiedziałem, że od asfaltu można się po prostu odbić jak na trampolinie. Dziś brakuje mi tej adrenaliny i chętnie powróciłbym do czasów, kiedy śniłem częściej i lepiej. Niestety z biegiem lat coraz trudniej przychodzi nam pamiętanie snów, co niejednokrotnie mylnie odczytujemy jako ich brak.

Na szczęście z pomocą przychodzi Pracownia Snów, dzięki której możemy śnić do woli i zawsze, kiedy tylko przyjdzie nam ochota. Jeśli podobnie jak ja lubicie śnić lub cenicie znakomite gry planszowe, przeczytajcie co mam Wam do powiedzenia na temat najnowszej gry dwojga mało znanych projektantów (David Ausloos i Pierre Steenebruggen), którzy nie boją się śnić i spełniać marzenia.

Czytaj więcej

Nowy wspaniały świat + dodatek Wojna albo pokój – recenzja!

Wyobrażacie sobie przyszłość kontrolowaną przez chciwe i bezlitosne korporacje, nastawione na władzę i zysk, kosztem ludzkiego życia?Państwa i imperia będące fasadą dla prywatnych działań oligarchów i ich korporacyjny interesów. Świat, w którym dążenie do utrzymania pokoju jest pretekstem i motorem napędowym wyścigu zbrojeń. Tak właśnie wygląda przyszłość według Frédérica Guérarda, mało znanego francuskiego projektanta. Autora gry Nowy wspaniały świat, która właśnie pojawiła się w sprzedaży za sprawą wydawnictwa Foxgames.

Czytaj więcej

Viticulture Essential Edition + Tuscany i pozostałe dodatki – recenzja!

Z Viticulture Essential Edition znamy się nie od dziś. Za nami kilka lat znajomości i kilkadziesiąt godzin spędzonych wspólnie przy planszówkowym stole. Od początku 2019 roku do dzisiaj, mam odnotowanych 16 gier i zapewniam Was, że to mniej niż połowa wszystkich rozegranych partii! Z Viti rozumiemy się bez słów, o czym najlepiej świadczy mój 85% współczynnik zwycięstw. Dziś będzie emocjonalnie i nostalgicznie, ponieważ nie jest to gra jakich wiele, ale jedna z tych nielicznych, które w ludzkich relacjach zyskałaby status przyjaciela. Zapewne część z Was ma podobny stosunek do swoich ulubionych gier i w sumie nic w tym złego. Raptem lekki odchył od normy, co w środowisku planszówkowych Geeków należy wręcz uznać za powód do dumy.

Czytaj więcej

Mundialito: W drodze po mistrzostwo – Recenzja!

Uwielbiam sport pod niemal każdą postacią, szczególnie sporty drużynowe. Z nich najbardziej koszykówkę, szczypiorniaka i oczywiście piłkę nożną. Niestety natłok obowiązków powoduje, że nie poświęcam piłkarskiej pasji zbyt wiele uwagi. Odpuszczam rozgrywki krajowe, Ligę Mistrzów, czy Ligę Europy. Nie pasjonuję się Klubowymi Mistrzostwami Świata (zasadniczo nie ma czym), a nawet Copa América czy Pucharem Narodów Afryki. Rzadko mam czas i możliwość oglądania Polskiej Reprezentacji w eliminacjach do wielkich turniejów, dzięki czemu nie nabawiłem się jeszcze wrzodów żołądka i nadciśnienia. Jednak nigdy, przenigdy nie odpuszczam dwóch największych imprez piłkarskich — Mistrzostw Europy i Świata. To mój Święty Graal, moje sportowe El Dorado.

Czytaj więcej

Western Legends – Recenzja!

Kiedy byłem dzieckiem, w telewizji królowały amerykańskie Westerny z lat 60 i 70, a ponieważ były to czasy PRL-u (to nie jest skrót od „Planszówki, RPG-i, Larpy”), zamiast 200 kanałów mieliśmy zaledwie dwa i to publiczne. Dzieciaki bezwiednie chłonęły klimat Dzikiego Zachodu, świat nieustraszonych rewolwerowców i pojedynków w samo południe. Wierzcie lub nie, ale zestawy rewolwerów można było kupić w biały dzień na byle festynie i bazarze. Każdy szanujący się dzieciak miał co najmniej dwa Colty i porządny kowbojski pas. Billy The Kid, Buffalo Bill, Wyatt Earp, czy Jesse James — osiedla były ich pełne, a szkolne i przedszkolne bale wyglądały jak niedzielne spotkania rodziny Daltonów.

Czytaj więcej

Londyn – Recenzja!

Londyn to gra karciana Martina Wallace’a, oparta na mechanice Tableau Buildingu, czyli potocznie budowania swojego „stołu” 🙂 . Gracze wcielają się w rolę architektów, odpowiedzialnych za odbudowę miasta po wielkim pożarze, który dotknął Londyn w połowie XVII wieku. Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów prestiżu, dzięki zrównoważonemu rozwojowi metropolii, oraz umiejętnemu zarządzaniu czterema najważniejszymi aspektami rozgrywki — budynkami, pieniędzmi, ziemią i ubóstwem.

Czytaj więcej

Drako w dwóch odsłonach – recenzja!

Niemal po dekadzie od premiery, do oferty Rebela powraca Drako. Odrodzony jak Feniks z popiołów i to nie w jednej, a dwóch niezależnych odsłonach! Jak po tylu latach odnajdzie się na rynku planszówkowym jedna z najpopularniejszych gier Adama Kałuży? Czy druga część tej przyjemnej, asymetrycznej gry taktycznej wnosi do serii powiew świeżości i nowatorskie rozwiązania? Poszukajmy wspólnie odpowiedzi na te i inne pytania. Zapraszam do recenzji.

Czytaj więcej

The Ancient World (2nd Edition) – Recenzja!

Czy wiecie, że The Ancient World (2nd Edition) jest 16 pozycją Ryana Laukata ufundowaną za pośrednictwem Kickstartera! Osiemnastą, jeżeli liczyć najnowsze zbiórki. Pan Laukat ma wielu wiernych fanów na całym świecie, co najdobitniej widać po ilości backersów w kampaniach crowdfundingowych. I chociaż nie jest mi po drodze z jego twórczością, doceniam kreatywność, wszechstronność i konsekwencję, z jaką realizuje się na planszówkowej niwie. Tym bardziej że to człowiek orkiestra — projektant, grafik i wydawca w jednej osobie!

 

Czytaj więcej

Brzdęk! w Kosmosie: Raban w próżni – recenzja!


Zanim przejdę do recenzji, składam oficjalną skargę na Lucrum Games, ponieważ otrzymałem zainfekowany egzemplarz Brzdęka w Kosmosie! Sprawa jest bardzo poważna, być może łamie Traktat o Przestrzeni Kosmicznej i wymaga mojej zdecydowanej oraz natychmiastowej reakcji. Koduję, hakuję i staję na głowie, żeby wyleźć w jednym kawałku z tej kupy złomu, tego zasranego statku i wszystko na nic! Lord Eradikatus leci na cheatach i ginę praktycznie w każdej rozgrywce! Niektórzy powiedzą, że gram jak dupa i za dużo hałasuję, ale to tylko złośliwe pomówienia, nie dawajcie im wiary. Jestem pewny, że w zmowie z Lordem Eradikatusem jest moja żona, ale to akurat żadne zaskoczenie. Z premedytacją i niekłamaną satysfakcją losuje 5 kostek i wszystkie trafiają w moją „rzyć”. Stoję dosłownie krok od kapsuły ratunkowej, już witam się z gąską, odpalałam cygaro, a tu jeb, jeb, jeb, jeb, jeb i pozamiatane! Drogie Lucrum tak się po prostu nie godzi! Dobra hałasu narobiłem, sprawa poszła w świat, a teraz do rzeczy.

Czytaj więcej

Wyprawa do El Dorado – recenzja!

Jesteś fanem Reinera Knizii, gier wyścigowych, lub serii filmów Spielberga o przygodach Indiany Jonesa? Dobrze trafiłeś, rozsiądź się wygodnie w fotelu, piwko w dłoń, głęboki wdech i… ej nie spać mi tu jeszcze! Na to przyjdzie pora w połowie tekstu, teraz czytaj, bo to coś specjalnie dla Ciebie! Jeżeli nie czujesz tych klimatów, to nic nie szkodzi, spokojnie czytaj dalej. U mnie jest podobnie — lubię Spielberga, ale nie za Indiego, szanuję Dr. Reinera, ale do fana mi daleko, a ściganie na planszy kojarzy mi się głównie z losowością.

Oczywiście bywają wyjątki jak świetna pod względem tematyki i mechaniki Wielka Pętla, czy znakomita, bardzo złożona i niestety czasochłonna Race! Formula 90. Decyduje jeden element, który w moim odczuciu dzieli te dobre od tych drugich — sposób zarządzania ruchem. Krótko mówiąc: kości — chała, karty — chwała!

Czytaj więcej