Palec Boży – recenzja!

Czy miewacie czasami to irytujące uczucie, że jakaś siła wyższa kieruje naszym życiem, rzucając w wir nieprzewidywalnych wydarzeń, skomplikowanych wyborów i przeciwności losu? Że jesteśmy częścią gry, niczym pionki na szachownicy i wystarczy jedno pstryknięcie palcami, żeby pchnąć nas w otchłań szaleństwa, wywyższyć, lub zabawić naszym kosztem. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, to najwyższy czas na zmiany, czas na Palec Boży!

Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Rok wydania: 2020
Liczba graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 25 – 30 min
Projektanci: Paweł Stobiecki, Jan Truchanowicz, Łukasz Włodarczyk
Ilustracje: Dagmara Gąska, Krzysztof Piasek, Piotr Hornowski, Agnieszka Pogan, Adrian Radziun
Wydawnictwo: FoxGames
Ocena na BGG: 7,6

 

Palec Boży to klasyczna pstrykanka nawiązująca do starych gier podwórkowych, w których liczyło się celne oko i pewna ręka. Kiedy byłem dzieckiem w całej Polsce na podwórkach i placach zabaw trwało kapslowe szaleństwo. Brak dostępu do konsoli, Netflix i komputera pobudzał w dzieciach kreatywność i chęć do integracji. Miałem to niebywałe szczęście, że dzieciństwo spędziłem z rówieśnikami, a nie w domu przed monitorem, czy telewizorem. Na warszawskich osiedlach rządziła piłka nożna i oczywiście wspomniane kapsle, które niestety z czasem zatraciły swój pierwotny charakter, ewoluując w stronę tandetnej komercji spod znaku „Made in China”.

Z czasem pojawiły się pojedyncze projekty gier planszowych nawiązujące do zapomnianej sztuki pstrykania (m.in. Flick’em Up, PitchCar, Ice Cool), ale większość z nich była przeciętna, za droga, lub nazbyt skomplikowana. Teraz, w tych trudnych i niepewnych czasach do gry wkracza nowość od wydawnictwa FoxGames. Czy aspiruje do miana pstrykanki wszechczasów, czy odnajdziemy w niej duch czasów minionych — sprawdźmy!

 

Jestem Bogiem! Uświadom to sobie, sobie!

Koncepcja gry jest bardzo prosta, zabawna i przewrotna. Gracze wcielają się w bogów rywalizujących o wyznawców, kontrolę nad światem i oczywiście punkty. Wprawdzie bogów jest zaledwie ośmiu (dwoje na każdą frakcję), ale w tej materii liczy się jakość, nie ilość. Do dyspozycji mamy sporo gwiazd na czele z Tyrem, Zeusem i Ra. Powszechnie wiadomo, że do realizacji boskich planów niezbędne są Świątynie oraz Kapłani gotowi do działania na każde skinienie/pstryknięcie (niepotrzebne skreślić). Naszą bronią są palce a atutem wrodzone umiejętności manualne. Pstrykamy więc do upadłego, próbując zaznaczyć swoją obecność na lądach i przejąć nad nimi kontrolę.

 

Boski klimat.

Celem gry — oczywiście z wyjątkiem przejęcia władzy nad światem — jest dobra zabawa, zakrapiana drobnymi złośliwościami i zdrową rywalizacją. Tematyka gry świetnie współgra z mechaniką, tworząc boskie połączenie i wprawiając wszystkich graczy w znakomity humor. Koncepcja pstrykania Kapłanami jest zabawna i bardzo klimatyczna, dlatego gracze z łatwością odnajdują się w rolach bogów walczących między sobą o wpływy na świecie. Boskie prawa, które są integralną częścią rozgrywki, dodatkowo potęgują to uczucie i dodają zabawie kolorytu.

 

O bogowie jak tu pięknie!

Jednym z największych atutów gry jest wykonanie. Od zabawnych ilustracji na kartach, przez wysokiej jakości drewniane znaczniki graczy, po czadową neoprenową matę do gry. Palec Boży to znakomity przykład, jak w dzisiejszych czasach powinny wyglądać rodzinne gry planszowe.

 

Jak to działa?

W przypadku gry Palec Boży ciężko mówić o mechanice, chyba że za taką uznamy pstrykanie palcami. Jak się zapewne domyślacie, siła tego tytułu tkwi w prostocie i sprowadza niemal wyłącznie do naszych umiejętności manualnych. W żadnym razie nie nazwałbym tego wadą gry, tylko charakterystyczną cechą, która koncentruje naszą uwagę na tym, co najważniejsze — świetnej zabawie!

Każdy z graczy dysponuje określoną liczbą Kapłanów reprezentowanych przez małe drewniane dyski, a także czterema sporej wielkości Świątyniami. Rozgrywka składa się z trzech lub czterech rund (w zależności od liczby graczy), podzielonych na trzy fazy.

Faza pierwsza polega na wyborze Boskiego Prawa, które będzie obowiązywało do końca bieżącej rundy, a w niektórych przypadkach nawet do zakończenia rozgrywki. Wybór następuje poprzez klasyczne głosowanie kciukami — w górę lub w dół. Talia liczy 20 kart, z czego tylko dwie trafiają pod głosowanie w każdej rundzie, czyli zaledwie 6 w trakcie jednej rozgrywki. Karty Boskich Praw wprowadzają unikalne zasady gry, nowe warunki punktowania lub dodatkowe komponenty.

 

Druga faza sprowadza się głównie do pstrykania — spontanicznego, szalonego i bardzo, bardzo zabawnego. W zależności od wybranych kart Praw, w grze mogą obowiązywać odmienne zasady ruchu. Standardowe (bez zmian), symultaniczne (na czas), dwoma Kapłanami jednocześnie, słabszą ręką, z zamkniętymi oczami, … Tak, tak, jest tego znacznie więcej!

Naszym celem są cztery wyspy rozlokowane w miarę symetrycznie na mapie świata, a czasami — zazwyczaj zupełnie przypadkowo — malutkie pole nazywane potocznie Pępkiem Świata, znajdujące się w centralnym punkcie mapy. Staramy się pokierować Kapłanami w taki sposób, żeby trafili na jedną z takich wysp. Najlepiej w niewielką wewnętrzną strefę, która zapewnia graczom bezpłatną akcję budowania Świątyni. Świątynie to spore kloce drewna, pozostające na wyspach aż do zakończenia rozgrywki, w przeciwieństwie do Kapłanów, którzy raz za razem spadają poza granice świata i wracają do naszych boskich dłoni na koniec każdej rundy.
W zależności od przyjętej strategii (tak, jasne — ha ha ha), będziemy rozmieszczali Kapłanów i Świątynie równomiernie na wszystkich wyspach, albo koncentrowali wysiłki na kontroli poszczególnych regionów.

Kluczowym elementem rozgrywki jest ciągła interakcja pomiędzy graczami. Bez znaczenia, czy zamierzona, czy przypadkowa, zawsze zabawna, wzbudzająca salwy śmiechu lub udawane oburzenie. To właśnie powoduje, że nasze plany i strategie są niczym zamki na piasku w czasie gwałtownego sztormu. W grze rządzi chaos i szaleństwo, ale wyłącznie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Flick of Faith to nie kąpiel z bąbelkami, czy herbatka u cioci  — to wojna bogów!

Po zakończenia fazy pstrykania przechodzimy do ostatniego etapu rundy, w którym przyznajemy punkty zwycięstwa za kontrolę i obecność na wyspach, oraz alternatywnie za punktowanie wynikające z aktywnych kart Boskich Praw. Po zakończeniu ostatniej rundy przecieramy załzawione od śmiechu oczy i podliczamy punkty zwycięstwa.

 

Suche fakty!
  • czas rozgrywki zamyka się 20-30 minutach, a zaraz po nim następuje zapłon w postaci pytania — to, co gramy ponownie? Zazwyczaj odpowiedź jest twierdzącą,
  • zasady można wytłumaczyć i przyswoić w kilka chwil. Próg wejścia jest praktycznie żaden, ale poziom frajdy z gry ogromny niezależnie od wieku czy doświadczenia,
  • regrywalność jest spora i wynika w prostej linii z interakcji oraz sporej liczby kart Boskich Praw,
  • w rozgrywce może uczestniczyć maksymalnie czworo graczy i jest to zdecydowanie najlepszy i najbardziej emocjonujący wariant gry. Z uwagi na wysoki poziom interakcji im więcej graczy, tym lepiej.

 

Napisy końcowe

Nadchodzą Święta Bożego Narodzenia, a wraz z nimi czas prezentów. Trudno wyobrazić sobie lepszy moment do obdarowania najbliższych idealnym planszówkowym upominkiem. Jestem przekonany, że niezależnie od preferencji, wieku, czy doświadczenia tegorocznym pretendentem do tego zaszczytnego miana będzie właśnie Palec Boży. Nowość wydawnictwa FoxGames sprawdza się równie dobrze jako fillerek dla zaawansowanych graczy, fantastyczny sposób na spędzenie wieczoru z casualami i znakomity pretekst do rodzinnego grania.

Wasze dzieci, wnuki, siostrzeńcy i bratanice pokochają Palec Boży od pierwszego zagrania. To jedna z tych magicznych gier, która łączy pokolenia i sprawia, że przy stole króluje świetna atmosfera, pełna śmiechu, pozytywnej energii i przyjaznej (powiedzmy 🙂 ) rywalizacji. Proste zasady, duża regrywalność, szybki setup, krótki czas rozgrywki i wielopokoleniowy fun z gry — to atuty, których nie miała żadna dotychczasowa pstrykania, co powoduje, że Palec Boży w moich oczach staje się Królem planszówkowych pstrykanek. Niech żyje Król!