Co jest grane! – Zamki Burgundii Big Box – Warto, czy nie warto?

Dosłownie kilka dni temu do sprzedaży trafił klasyk nad klasykami! Jedna z najlepszych i najbardziej cenionych gier planszowych. Od lat ścisła czołówka rankingu BGG (aktualnie 14 miejsce). Siwiejący staruszek, który właśnie otrzymał całkowicie odświeżoną szatę graficzną i spróbuje po raz wtóry podbić rynek gier planszowych.  Czy ta sztuka mu się uda i czy Zamki Burgundii Big Box warte są Waszej uwagi? Sprawdźmy!

Kiedy w sieci i na forach pojawiły się pierwsze oficjalne zdjęcia nowej wersji Zamków Burgundii, natychmiast zdecydowałem o sprzedaży swojego starego wysłużonego egzemplarza. Z góry założyłem, że dojdzie do klasycznego odświeżenia kolekcji. Długo czekałem na tę chwilę, ale kiedy nadeszła nie żałowałem podjętej decyzji. Wielu graczy narzekało na starą edycję, słusznie zwracając uwagę na bardzo nierówną, a momentami nieładną oprawę graficzną. Daleko mi do tej grupy, kto wie, czy nie stoję wręcz w kontrze do tej opinii. Nie wszystko w starych Zamkach Burgundii mogło się podobać, ale z pewnością nie miałem poczucia artystycznego zamachu na mój planszówkowy gust. Podobnie mogę napisać o nowym wydaniu, które ma swoje lepsze i gorsze oblicze.

 

Nie będę się silił na porównanie zawartości obu edycji, ponieważ w tym aspekcie Big Box deklasuje swoją poprzedniczkę. W pudełku otrzymujemy nie tylko podstawkę, ale wszystkie dotychczas wydane dodatki, których ograniczona dostępność od zawsze budziła spore kontrowersje. W tym momencie warto również wspomnieć o Tarczach, nowym module, który po pierwszych partiach sprawia znakomite wrażenie. To wszystko nie za miliony, tylko niecałe 150 zł. To znacznie taniej niż zakup poprzedniej edycji z dodatkami, których ceny dochodziły nawet do astronomicznych 40 – 50 zł za sztukę! To tyle w kwestii porównania zawartości i ceny. W przypadku wykonania werdykt ponownie i zdecydowanie na korzyść Big Boxa. Poprawy doczekał się nareszcie największy mankament poprzedniej edycji – żetony, których grubość wołała o pomstę do nieba. Razem z wersją Big Box do Burgundii zawitała gruba i solidna tektura. Dotyczy to wszystkich elementów gry, włącznie z kaflami drogi, które zastąpiły znaną i bardzo lubianą talię kart dostępną swojego czasu na BGG. Jeśli dołożymy do tego fantastyczną okładkę i grube czytelne plansze pomocy dla graczy, dostajemy produkt o wysokim standardzie.

 

Nie ma jednak róży bez kolców tak jak i Zamków Burgundii, bez chwiejnej i nierównej szary graficznej. Zacznijmy jednak od pozytywów, a jest ich niewątpliwe sporo. Przede wszystkim nowe Zameczki są ładne i czytelne! Z mojego punktu widzenia znacznie ładniejsze od swojej poprzedniczki. Dotyczy to szczególnie wszystkich żetonów miasta, towarów, srebrników i kafli drogi, o których już wspominałem. Kręcenie nosem zaczynam od planszetek graczy i planszy głównej. Jako jeden z nielicznych ceniłem ich wcześniejszy wygląd. Głównie za delikatne, ciepłe kolory, stonowane ilustracje i dużą czytelność. W edycji Big Box postawiono na mocne, zdecydowane barwy, niestety kosztem czytelności. Wprawdzie planszetki graczy, pomimo żywych kolorów nie straciły na użyteczności, ale nie prezentują się już tak przyjemnie i estetycznie jak kiedyś. Jeszcze gorzej wygląda główna plansza, której zmiana graficzna zdecydowanie nie wyszła na dobre. Problem wynika z czytelności, w czym znacząco przeszkadzają grafiki tła, mocno absorbujące naszą uwagę. Jest za kolorowo i zbyt pstrokato. Na szczęście po pewnym czasie i ograniu przestajemy na te mankamenty zwracać uwagę, co w pewnym stopniu marginalizuje problem. Szczerze mówiąc, nie wierzę, że nie dało się tego zrobić lepiej. Jeszcze gorsze wrażenie sprawiają żetony bonusów (ogrody), które otrzymujemy za zapełnianie poszczególnych kolorów na naszych planszetkach. To proszę Państwa, jest dramat! Od patrzenia bolą mnie oczy. Mój pies (Jack Russell Terrier), ma lepsze wyczucie estetyki niż osoba, która odpowiada za klepnięcie tego projektu!

 

Na szczęście niezależnie od tych kilku graficznych potknięć, Zamki Burgundii Big Box to gra niemal idealna! Niedościgniony wzór i świetny przykład, jak z klasą powinny starzeć się gry planszowe. Minęło niemal 10 lat od pierwszego wydania, a Zamki wciąż zachwycają! Wielu graczy wypowiada się na temat nowej edycji z przekąsem i lekką niechęcią. Oczywiście mają do tego pełne prawo. Mówiąc szczerze, rozumiem ich oczekiwania oraz wynikające z tego powodu rozczarowania. To gracze, którzy podobnie jak ja kochają zameczki i z wielkimi nadziejami czekali na jubileuszowe wydanie, licząc na edycję podobną do gier, jakie od lat wydaje Lacerda, czy Jamey Stegmaier. Tyle tylko, że spora część z tych opinii opiera się wyłącznie na zdjęciach, sentymencie i niespełnionych oczekiwaniach.

 

Czy można było zrobić Big Boxa lepiej? Oczywiście, że tak, niestety — jest, jak jest. W ogólnym rozrachunku nowe Zamki wyglądają dobrze, a co ważniejsze, oferują graczom dostęp do wszystkich dotychczas wydanych dodatków! Czy warto zakupić nową edycję Zamków? Zdecydowanie tak, dla mnie to po prostu pewniak. Przypuszczam, że już niedługo edycja Big Box w ekspresowym tempie wskoczy do pierwszej 20 rankingu BGG. Graczom przyzwyczajonym do starej odsłony, polecam większą otwartość, ponieważ na żywo Big Box prezentuje się znacznie korzystniej niż można przypuszczać po zdjęciach. Nowym i przyszłym fanom Zamków Burgundii polecam długo się nie zastanawiać i  szybko kupować edycję Big Box — naprawdę warto!