Great Western Trail: Nowa Zelandia – recenzja!
Zapraszam do recenzji najnowszej odsłony Great Western: Trail Nowa Zelandia. Spojrzenie na grę przez pryzmat pozostałych tytułów serii, okiem gracza, któremu do fana GWT daleko.
Zapraszam do recenzji najnowszej odsłony Great Western: Trail Nowa Zelandia. Spojrzenie na grę przez pryzmat pozostałych tytułów serii, okiem gracza, któremu do fana GWT daleko.
Tiletum – tytuł, który ogrywaliśmy od zeszłego roku, ale z nagraniem recenzji (z różnych przyczyn) było nam ciągle nie po drodze. Tym bardziej cieszy, że ostatecznie powstała i puszczamy ją w eter. W naszym dwuosobowym zespole zdania są podzielone, ale do tego jesteście już chyba przyzwyczajeni 🙂 ? Miłego słuchania!
Dziś odcinek bardzo muzyczny, przynajmniej w teorii. Wszystko za sprawą gry Lacrimosa, której tematyka obejmuje życie i twórczość Wolfganga Amadeusza Mozarta. Lacrimosa to jeden z bardziej wyczekiwanych i dyskutowanych tytułów Essen ’22. Czy słusznie, czy wart jest zagrania i jakie wzbudził w nas odczucia? Tego oraz wiele więcej dowiecie się z naszej recenzji!
Dziś opowiemy Wam o grze Woodcraft, w której sadzimy, wyrywamy, tniemy i kleimy kości. Wszystko po to, żeby zrealizować wspaniałe zamówienia naszych Klientów, otrzymując w zamian orzeszki i jagódki. Wprawdzie brzmi ciut infantylnie, ale bez obaw, Woodcraft to kawał eurasa. Zapraszamy do słuchania!
Dziś zabieramy Was do świata pełnego smoków rzemieślników i ich frymuśnych braci. Opowiemy, czym gra nas zaskoczyła i czy dwie akcje do wyboru wystarczą, by dobrze się bawić. Tego oraz znacznie więcej dowiecie się z naszego Podcastu Stare Kości – zapraszamy!
Wielkie oczekiwania i nie mniejsze nadzieje. Znany i ceniony euro designer oraz temat wałkowany przez niego wiele już razy. Do tego Klemens Franz jako artystyczne guru oraz sałatka punktowa na niespotykaną u Pfistera skalę. Czy z takiego połączenia może wyjść coś dobrego? Sprawdźmy!
Zapraszam Was na recenzję strategiczno-ekonomicznej gry Brazil: Świt Imperium, zaprojektowanej przez Zé Mendesa. Brazil przenosi graczy do czasów wielkich odkryć (XV — XVI wiek) i światowej ekspansji terytorialnej ówczesnych europejskich potęg. Jeśli jesteście ciekawi dalszego ciągu tej historii, czytajcie dalej!
Ragusa to jedna z dwóch gier, które łączy wspólna kampania crowdfundingowa, wydawca (w Polsce jest nim Fishbone Games) oraz ilustrator w osobie Bartka Rocznika, odpowiedzialnego za stronę wizualną obu projektów. Drugą jest Wenecja, rozczarowująca brakiem porządnego developmentu i słabym usability. Spóźnionej Ragusy wyczekiwałem więc z duszą na ramieniu, pełen nadziei i słusznych obaw. Zrażony i rozczarowany Wenecją, a jednocześnie pełen wiary, że designer solidnego Merva – Fabio Lopiano – tego nie spieprzy. Jaki jest finał tej dramatycznej historii, dowiecie się z dalszej części recenzji.
Nie wiem, czy macie podobnie, ale w moim przypadku raz na długi czas pojawia się gra, której nie potrafię ocenić. Fascynująca i zniechęcająca jednocześnie, niczym Deedpool w lateksowym przebraniu. Nic tylko spędzać z typem czas zrywając boki ze śmiechu, mając jednak na uwadze, że tam, gdzie kończy się lateks, zaczynają problemy z developmentem. Dzisiejszy tekst poświęcam Tekhenu – grze budzącej we mnie właśnie tak ambiwalentne uczucia.
W zaufaniu i ścisłej tajemnicy przed znajomymi, którzy ignorują moje recenzenckie zapędy, zdradzę Wam pewien sekret, w zamian licząc jedynie na dyskrecję. Jeśli się o nim dowiedzą, czekają mnie bardzo trudne chwile. Nie chodzi o uszczypliwości, chleb powszedni naszych regularnych spotkań, tylko obawę, że zanim się zorientuję, wplączą mnie w długą ameritraszową kampanię, przy której niechybnie doczekam reumatyzmu i późnej starości, a to marne perspektywy dla moich starych kości.
Nieoczekiwana prawda jest taka, że polubiłem gry strategiczne z rozbudowanym wątkiem fabularnym! Stąd właśnie dzisiejszy, spontaniczny coming out. Dla człowieka, który jednym tchem potrafi wymienić wszystkie tytuły Lacerdy, Suchego i Rosenberga, to milowy krok w stronę planszówkowej równowagi. To motywacja i jednocześnie powód, dla którego tak lubię gry Pfistera i Laukata, a tytuły takie jak Maracaibo, CloudAge, Wyprawa do Newdale, Bliżej i Dalej, czy kompletne wydanie Robinsona Crusoe od Portalu, są ważnym elementem, mojej suchej jak Sahara kolekcji gier planszowych.
