Wpisy

Co było grane vol. 3 cz. 2/2

Druga część trzeciego podsumowania „Co było grane?”, z którego dowiecie się dużo więcej na temat tego, w co graliśmy, dlaczego i czy było warto. Standardowo, opinie są różne, ale mamy nadzieję, że znajdziecie na liście coś dla siebie 🙂 . Zapraszamy!

Bitoku – Recenzja!

Tym razem recenzujemy grę Bitoku, która podobnie jak Ark Nova miała swoją premierę podczas Essen 2021. Inaczej jednak potoczyły się jej losy w rankingu Board Game Geek. Czy słusznie? O tym oraz o samej grze rozmawiamy w tym odcinku. Zapraszamy na recenzję Bitoku!

Jamajka – recenzja!

Piraci, skarby, klątwy, bitwy, wyścig, wszystko to znajdziecie w niepozornej i starej jak Agricola rodzinnej grze planszowej pod tytułem Jamajka. Swój międzynarodowy debiut miała ponad 15 lat temu, ale dopiero w tym roku trafiła pod skrzydła Rebela i otrzymała polską lokalizację językową. Czy słusznie, czy po tylu latach nadal cieszy, a jeśli, to kogo? Zapraszam na recenzję gry Jamajka!

Co jest grane! Tiletum – wrażenia z rozgrywki!

Na gorąco, przedpremierowe wrażenia z rozgrywki w Tiletum. Jedną z nowości, jakie w tym roku na Essen Spiel ma nam do zaoferowania wydawnictwo Board&Dice. Sprawdźmy, czy kolejny euras o tematyce renesansu wykorzysta szansę i odniesie sukces na miarę zbudowanego hype?

Jak odpicować grę: Lords of Waterdeep – przegląd komponentów!

Jeśli zastanawiałeś się czy warto odpicować Lords of Waterdeep, jak tego dokonać oraz ile to kosztuje, zapraszam do zapoznania się z przygotowanym przeze mnie wpisem. Ja nie mam wątpliwości, że było Warto, ale… w LoW grałem, gram i grać będę. Jeśli też tak masz, zapraszam na przegląd komponentów do LoW!

Wyspa Dinozaurów (Dinosaur World edycja Kickstarter) – recenzja!

Najnowsza gra ze stajni Pandasaurus Games daje nam niepowtarzalną — ta, jasne — szansę zarządzania rozbudowanym Parkiem Jurajskim. Czas zadać pytanie, czy Brian Lewis — ojciec sukcesu Dinosaur Island — stworzył giganta pośród gier o tematyce jurajskiej, zagrażającego niekwestionowanej dominacji Dinogenic? Sprawdźmy!

Tekhenu: Obelisk Słońca – recenzja!

Nie wiem, czy macie podobnie, ale w moim przypadku raz na długi czas pojawia się gra, której nie potrafię ocenić. Fascynująca i zniechęcająca jednocześnie, niczym Deedpool w lateksowym przebraniu. Nic tylko spędzać z typem czas zrywając boki ze śmiechu, mając jednak na uwadze, że tam, gdzie kończy się lateks, zaczynają problemy z developmentem. Dzisiejszy tekst poświęcam Tekhenu  – grze budzącej we mnie właśnie tak ambiwalentne uczucia.

Łąka – recenzja!

​Tytułowa Łąka to gra, w której każdy z graczy buduje z kart swoją własną i niepowtarzalną łąkę — szok prawda? Na przestrzeni kilku rund, gracze będą starali się pozyskać i zagrać najciekawsze i najlepiej punktujące karty, reprezentujące głównie florę i faunę tego ekosystemu. Będą również podziwiali krajobrazy, zbierali przedmioty oraz zdobywali punkty za realizację celów […]

Lekko i na temat: Quetzal – recenzja!

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Grupa śmiałków, złożonych z archeologów i poszukiwaczy przygód, eksplorując dziewicze obszary kolumbijskiej dżungli, niespodziewanie natrafia na żywego Pablo Escobara! Ten szczwany lis… zaraz, to nie ta gra i z pewnością nie ta historia, chociaż lokalizacja rzeczywiście zbliżona. Nasza opowieść dotyczy zaginionego kolumbijskiego miasta Quetzal (czytaj Kwazali), którego odkrycie – jak twierdzą ekolodzy ratujący amazońską puszczę – było tylko kwestią czasu. Fama rozchodzi się szybko i już po chwili do brzegów kolumbijskiej dżungli – no wiem, wiem – przybywają statki i otwierają punkty skupu artefaktów. Wraz z nimi docierają ekipy śmiałków (tylko od 2 do 5 – nie ma tu miejsca na akcje solo!), mające na celu dobro dziedzictwa kulturowego Kolumbii. Szybko i sprawnie zapełniają drogocennymi eksponatami ładownie zacumowanych nieopodal statków. Wśród nich jest też nasza grupa specjalistów, która aż się garnie do rywalizacji o prymat w tym niezwykle szlachetnym procederze, zyskując w ten sposób fame, monety oraz upragnione pezety!

Czytaj dalej

Canvas – recenzja!

Od kilku lat wydawcy gier, dzięki swoim planszówkowym projektom, odnoszą na platformach crowdfundingowych niespotykane wręcz sukcesy. Tylko za sprawą samego Kickstartera, rynek rozwinął się do niebotycznych rozmiarów, zapewniając setkom wydawców i milionom graczy dostęp do tytułów, które być może nigdy nie ujrzałyby światła dziennego. To szczególnie wartościowa forma finansowania dla autorów dużych figurowych gier, których wydanie bez wsparcia backersów mogłoby się nigdy nie udać. Gdzie dziś byłby CMON, gdyby nie crowdfunding? Czy gry pokroju Gloomhaven, Monumental, Zombicide zaistniałyby w ogóle w świadomość planszówkowej społeczności?

Czytaj dalej