Wpisy

Bliżej i Dalej – recenzja!

Ryan to „człowiek orkiestra” – projektant, ilustrator, tekściarz i wydawca w jednym! Fenomen, jakiego próżno szukać, nawet w tak kreatywnej społeczność jak nasza. Społeczności, która Marsa – na przekór naukowcom – transformowała już lata temu, a trolle, smoki i koboldy traktuje niczym zwierzęta domowe. Dlatego doceniam wkład Ryana Laukata w rozwój i popularyzację naszego hobby. Szczególnie że dla wielu graczy może być prekursorem strategicznych, narracyjnych gier planszowych, czyli popularnych paragrafówek.

Dziś zajmiemy się grą, której konstrukcja opiera się właśnie na wspomnianej narracji. Pomysł to nie nowy, u Laukata debiutował lata temu, przy okazji wydania Górą i Dołem, ale to nie czas, ani miejsce na sentymentalną wyprawę w przeszłość, nawet jeśli oba tytuły łączy tak wiele.

Łąka – recenzja!

​Tytułowa Łąka to gra, w której każdy z graczy buduje z kart swoją własną i niepowtarzalną łąkę — szok prawda? Na przestrzeni kilku rund, gracze będą starali się pozyskać i zagrać najciekawsze i najlepiej punktujące karty, reprezentujące głównie florę i faunę tego ekosystemu. Będą również podziwiali krajobrazy, zbierali przedmioty oraz zdobywali punkty za realizację celów […]

Bonfire – recenzja!

Tematem dzisiejszej recenzji będzie gra Bonfire, najnowszy projekt Pana Stefana Felda, powszechnie znanego i cenionego niemieckiego designera gier planszowych. Autora takich hitów jak Zamki Burgundii, Trajan, Bora Bora i będący zawsze na propsie… Jorvik. Z tym Jorvikiem robię sobie jaja, ale pozostałe tytuły zdecydowanie należą do euro klasyki.

Czytaj dalej

Lekko i na temat: Quetzal – recenzja!

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Grupa śmiałków, złożonych z archeologów i poszukiwaczy przygód, eksplorując dziewicze obszary kolumbijskiej dżungli, niespodziewanie natrafia na żywego Pablo Escobara! Ten szczwany lis… zaraz, to nie ta gra i z pewnością nie ta historia, chociaż lokalizacja rzeczywiście zbliżona. Nasza opowieść dotyczy zaginionego kolumbijskiego miasta Quetzal (czytaj Kwazali), którego odkrycie – jak twierdzą ekolodzy ratujący amazońską puszczę – było tylko kwestią czasu. Fama rozchodzi się szybko i już po chwili do brzegów kolumbijskiej dżungli – no wiem, wiem – przybywają statki i otwierają punkty skupu artefaktów. Wraz z nimi docierają ekipy śmiałków (tylko od 2 do 5 – nie ma tu miejsca na akcje solo!), mające na celu dobro dziedzictwa kulturowego Kolumbii. Szybko i sprawnie zapełniają drogocennymi eksponatami ładownie zacumowanych nieopodal statków. Wśród nich jest też nasza grupa specjalistów, która aż się garnie do rywalizacji o prymat w tym niezwykle szlachetnym procederze, zyskując w ten sposób fame, monety oraz upragnione pezety!

Czytaj dalej

Wyprawa do Newdale – recenzja!

 W zaufaniu i ścisłej tajemnicy przed znajomymi, którzy ignorują moje recenzenckie zapędy, zdradzę Wam pewien sekret, w zamian licząc jedynie na dyskrecję. Jeśli się o nim dowiedzą, czekają mnie bardzo trudne chwile. Nie chodzi o uszczypliwości, chleb powszedni naszych regularnych spotkań, tylko obawę, że zanim się zorientuję, wplączą mnie w długą ameritraszową kampanię, przy której niechybnie doczekam reumatyzmu i późnej starości, a to marne perspektywy dla moich starych kości.

Nieoczekiwana prawda jest taka, że polubiłem gry strategiczne z rozbudowanym wątkiem fabularnym! Stąd właśnie dzisiejszy, spontaniczny coming out. Dla człowieka, który jednym tchem potrafi wymienić wszystkie tytuły Lacerdy, Suchego i Rosenberga, to milowy krok w stronę planszówkowej równowagi. To motywacja i jednocześnie powód, dla którego tak lubię gry Pfistera i Laukata, a tytuły takie jak Maracaibo, CloudAge, Wyprawa do Newdale, Bliżej i Dalej, czy kompletne wydanie Robinsona Crusoe od Portalu, są ważnym elementem, mojej suchej jak Sahara kolekcji gier planszowych.

Czytaj dalej

Everdell – Święto Lata – Recenzja!

Święto Lata miało polską premierę pod koniec ubiegłego roku, w tym samym czasie co pozostałe duże dodatki – Zimowy Szczyt i Perłowy Potok. Fani Everdell musieli uzbroić się w cierpliwość, ponieważ od Kickstarterowej kampanii, wspartej przez 12 tysięcy backersów upłynął ponad rok. Dzisiaj skoncentruję się na omówieniu letniego dodatku i odpowiedzi na pytanie, czy warto było tak długo czekać?

Czytaj dalej

Draftozaur – recenzja!

Draftozaur to szybka, prosta gra rodzinna, nie wypada więc, żeby recenzja niepotrzebnie się dłużyła. Będzie więc krótko i rzeczowo, czyli całkowicie odmiennie niż dotychczas. W przypadku większości dorosłych chłopców fascynacja dinozaurami ma swoje źródło w dzieciństwie, tak też jest w moim przypadku. Jestem pokoleniem, które wychowało się na Spielbergowskiej serii Parków Jurajskich i Wędrówkach z Dinozaurami, wspaniałej i nowatorskiej jak na ówczesne czasy animowanej serii filmów dokumentalnych. 

Czytaj dalej

Podwodne Miasta: Nowe Odkrycia – recenzja dodatku!

Recenzja Podwodnych Miast wzbudziła wiele kontrowersji wśród części moich czytelników! Właściwie to czytelniczek, a dokładnie jednej. Na szczęście Podwodne Miasta przetrwały to poważne zagrożenie, dzięki czemu mogę bez reszty oddać się recenzji od dawna wyczekiwanego dodatku mojej ulubionej gry planszowej.

Czytaj dalej

Podwodne Miasta – Recenzja!

Dzisiejsza recenzja będzie wyjątkowa i to z kilku względów. Ważnym, ale z pewnością nie najważniejszym jest pierwsza rocznica działalności bloga, która miała miejsce w wakacje, o czym kompletnie zapomniałem. Żona stwierdziła, że Stare Kości traktuję równie nieodpowiedzialnie, jak nasze małżeństwo, dlatego obie rocznicę mam w … Chciałbym to zdementować, naprawdę zależy mi na blogu! 🙂 .

Czytaj dalej

W pogoni za szczęściem + wszystkie dodatki – recenzja!

Eh… życie! Zaczynamy bez planu, ale za to z głową pełną marzeń. Ponoć każdy jest kowalem własnego losu. Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Kiedy dorastamy, następuje szybka i brutalna weryfikacja naszych możliwości. Niektórzy z impetem godnym pędzącego strusia, zderzają się ze ścianą własnego potencjału. Przeszkodą dla innych jest brak motywacji, konsekwencji w dążeniu do celu, odpowiednich koneksji czy zasobów. Nie wspominając już o zwykłych pechowcach, jaki wielu chodzi po świecie. Prawdziwe spełnienie zawodowe i osobiste udaje się nielicznym szczęściarzom. Jednak każdy z nas, niezależnie czy pechowiec, czy farciarz, zapewne nie jeden raz zastanawiał się, co by było, gdyby… za żonę miał modelkę Victoria’s Secret, okrążył świat w 80 dni, podążając tropami Fileasa Foga, czy kupił Świat Dysku Ankh-Morpork, kiedy był jeszcze dostępny w retailowej sprzedaży?

Gdyby tak znaleźć sposób, żeby na nowo, po wielokroć przeżywać swoje życie. Spełniać marzenia, popełniać błędy, czerpać garściami, bez konsekwencji i poczucia nieuchronnego upływu czasu. Zdradzę Wam pewien sekret, to nie tylko możliwe, ale i bardzo proste. Wystarczą niespełna dwie stówki, szybkie zakupy i już można ruszać w pogoni za szczęściem!

Czytaj dalej