Great Western Trail: Nowa Zelandia – recenzja!
Zapraszam do recenzji najnowszej odsłony Great Western: Trail Nowa Zelandia. Spojrzenie na grę przez pryzmat pozostałych tytułów serii, okiem gracza, któremu do fana GWT daleko.
Zapraszam do recenzji najnowszej odsłony Great Western: Trail Nowa Zelandia. Spojrzenie na grę przez pryzmat pozostałych tytułów serii, okiem gracza, któremu do fana GWT daleko.
Nie ma co oszukiwać, Great Western Trail Argentyna to tak naprawdę nowa-stara gra. Samodzielna, ale nie da się ukryć, czym była inspirowana. Sprawdzimy, czy dowiozła i jak wypada na tle swojego pierwowzoru, poczciwego GWT. Odpowiemy też na pytanie „Co wolimy?” i która z gier o krowach ma szansę utrzymać się na naszych półkach.
Miało nie być topek, więc pora na kolejną z nich! Tym razem rozmawiamy o autorach gier – tych ulubionych, chociaż każdy może to pojęcie rozumieć nieco inaczej. Kawa lub herbata w dłoń i zapraszamy do odsłuchania kolejnego odcinaka – Podcast Stare Kości już na Was czeka!
Wielkie oczekiwania i nie mniejsze nadzieje. Znany i ceniony euro designer oraz temat wałkowany przez niego wiele już razy. Do tego Klemens Franz jako artystyczne guru oraz sałatka punktowa na niespotykaną u Pfistera skalę. Czy z takiego połączenia może wyjść coś dobrego? Sprawdźmy!
Przed Wami siedmiu wspaniałych, czyli topka moich ulubionych projektantów gier planszowych. Jeśli chcecie się dowiedzieć, kto i dlaczego zasłużył na ten wątpliwy zaszczyt, koniecznie przeczytajcie.
W zaufaniu i ścisłej tajemnicy przed znajomymi, którzy ignorują moje recenzenckie zapędy, zdradzę Wam pewien sekret, w zamian licząc jedynie na dyskrecję. Jeśli się o nim dowiedzą, czekają mnie bardzo trudne chwile. Nie chodzi o uszczypliwości, chleb powszedni naszych regularnych spotkań, tylko obawę, że zanim się zorientuję, wplączą mnie w długą ameritraszową kampanię, przy której niechybnie doczekam reumatyzmu i późnej starości, a to marne perspektywy dla moich starych kości.
Nieoczekiwana prawda jest taka, że polubiłem gry strategiczne z rozbudowanym wątkiem fabularnym! Stąd właśnie dzisiejszy, spontaniczny coming out. Dla człowieka, który jednym tchem potrafi wymienić wszystkie tytuły Lacerdy, Suchego i Rosenberga, to milowy krok w stronę planszówkowej równowagi. To motywacja i jednocześnie powód, dla którego tak lubię gry Pfistera i Laukata, a tytuły takie jak Maracaibo, CloudAge, Wyprawa do Newdale, Bliżej i Dalej, czy kompletne wydanie Robinsona Crusoe od Portalu, są ważnym elementem, mojej suchej jak Sahara kolekcji gier planszowych.
