Siedmiu Wspaniałych – Mój ranking ulubionych projektantów!

Drogi czytelniku,

Życie gracza to ciągła ewolucja, za którą kroczy doświadczenie i ogranie, a wraz z nimi kształtują się nasze gusta. Na czym opieramy proces poznawczy gier, co determinuje kolejne wybory? W większości popularnych hobby jednym z najważniejszych kryterium jest autor/wykonawca. W kinematografii, literaturze i muzyce to raczej standard, ogólnie stosowany klucz poznawczy. Lubimy czyjąś twórczość, czytamy więc kolejne powieści, studiujemy dyskografię, oglądamy filmy. Czy podobnie jest w grach planszowych? Być może, ale…

Moją 10-letnią przygodę z grami zapoczątkował przypadek. Pierwsze zakupowe decyzje — jak zapewne większość z Was — opierałem na intuicji oraz wiedzy innych graczy. To czas wespół z doświadczeniem, kształtowały moje planszówkowe preferencje i dewiacje. Proces ten postępował szybko, skupiając moją uwagę głównie na mechanice i wyglądzie gier, za nic sobie mając tematykę, wydawców i… autorów. Być może brzmi to niczym bluźnierstwo, ale takie są fakty.

Do dziś mam zresztą problem z zapamiętaniem niektórych wydawców i projektantów. Dotyczy to między innymi autorów Projektu Gaja — jednej z moich ulubionych gier strategicznych, twórcy kultowego Catana, czy planszówkowego Robinsona Crusoe! Z Robinsonem to żart, przecież każdy wie, kim jest Pani Joanna Kijanka 🙂 . Zapewniam Was, że podobnych kwiatków jest niestety więcej, znacznie więcej. Jednak dziesięć lat to szmat czasu. Wystarczająco dużo, żeby ograć portfolio większości tych mniej lub bardziej znanych projektantów oraz zapamiętać nazwiska chociaż kilkunastu. Wśród nich jest siedmiu wspaniałych, którym dedykuję dzisiejszą topkę.

.

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.
To również potrzeba dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje i odczucia towarzyszące ogrywaniu kolejnych tytułów.

7. Eric M. Lang

Eric Lang to dla mnie najbardziej wartościowy, a przez to również ulubiony twórca gier dudes on a map. Jego gry są nie tylko piękne, ale także złożone, wymagające i mechanicznie przemyślane. Zdarza mu się odcinać kupony od sławy (Rising Sun), ale umie wykorzystać drugą szansę (Ankh). Być może miałby szansę na wyższe miejsce, gdyby nie to, że jego tytuły słabo chodzą na mniejszą liczbę graczy, ale to problem większości gier tego typu. Podoba mi się sposób, w jaki stara się połączyć mechanikę area cotrol z asymetrycznym rozwojem graczy i małymi elementami euro. Każda z jego gier zawiera nowatorskie rozwiązania i ciekawe twisty mechaniczne. 

Skojarzenia słowne: dudes on a map, area control, Blood Rage, CMON, Portal, figurki, Kickstarter, $200+, mechanika bitwy. 

Liczba gier w kolekcji: 1
Ulubiona gra: Blood Rage
Największe rozczarowanie: Rising Sun

6. James A. Wilson

James A. Wilson to przecież autor jednej gry — prawda! Całkowicie się pod tym podpisuję, szczególnie że nie miałem jeszcze okazji zagrać w Tajemniczy Ogród. No tak, ale jedna gra wiosny nie czyni — to również prawda, chyba że tą grą jest Everdell! Ukochane Everdell, z którym dobijam powoli do 90 rozgrywek, a przecież w następnym roku pojawią się kolejne dodatki! Myślę, że to obecnie jedyna gra, w którą zagram niezależnie od pory dnia i nocy, nawet jeśli będzie to oznaczało piątą partie z rzędu. Pomimo że w 2021 roku zagrałem zaledwie 25-krotnie, Everdell w dalszym ciągu jest u mnie najczęściej granym tytułem. Uważam się za everdellowego freaka, a to zobowiązuje, dlatego w mojej kolekcji znajdują się nie tylko wszystkie dodatki, ale również wyjątkowe komponenty 3D, z których jestem bardzo dumny. Jak widać na powyższym przykładzie, czasami jedna wybitna gra warta jest więcej niż 100 dobrych.

Skojarzenia słowne: symbioza, worker placement, tableau builder, zajebistość.

Liczba gier w kolekcji: 1
Ulubiona gra: Everdell
Największe rozczarowanie: że nowe dodatki zostaną wydane dopiero w 2022!

5. Shem Phillips

To jeden z tych autorów gier, w które nie gram zbyt często, a jednocześnie nie potrafię się z nimi rozstać. Jego projekty mają ogrom zalet, nie są zbyt ciężkie i długie, a pomimo tego bardzo satysfakcjonujące. Shem Phillips od lat trzyma fason, projektując gry lubiane i cenione. Całe serie — spójne tematycznie i wizualnie, różnorodne, mechanicznie unikalne, a przy tym eleganckie i bardzo przystępne. Obarczone wieloma ciekawymi decyzjami, ale pozbawione paraliżu decyzyjnego. Szukanie w jego portfolio słabych gier jest niczym szukanie igły w stogu siana.

Skojarzenia słowne: mechaniczne twisty, tory postępu, worker placement, Wikingowie, Games Factory – niestety.

Liczba gier w kolekcji: 5
Ulubiona gra: Najeźdźcy ze Scytii
Największe rozczarowanie: Brak

4. Ryan Laukat

Znowu wspominam Ryana Laukata, ile można! Ryan to, Laukat tamto, czemu to wszystko ma służyć? Gość jest w Polsce niemal anonimowy, jego gry niedoceniane, a ja usiłuję zrobić z niego planszówkowego Tarantino. Tak, staram się jak mogę, ale sam go nie wypromuję. Jego anonimowość to po części wina wydawców i kiepskiego marketingu, po części samego Laukata. O tym jak ciężko wydaje się jego gry, na własnej skórze przekonał się choćby Bard. Dla mnie Ryan Laukat to fenomen. Jestem wielkim fanem jego wszelakich talentów, na równi designerskich, plastycznych i literackich. Bardzo cieszy fakt, że już niedługo na polskim rynku pojawią się kolejne gry tego autora i nie mówię wyłącznie o Speeping Gods!

Skojarzenia słowne: kreatywność, fantastyczna kreska, Świat Arzium, gry paragrafowe, worker placement, set collection, człowiek orkiestra.

Liczba gier w kolekcji: 6
Ulubiona gra: Bliżej i Dalej
Największe rozczarowanie: Islabound

3. Alexander Pfister

Krótką chwilę wahałem się, czy to nie Laukat powinien być na 3 miejscu, ale ostatecznie padło na Pfistera i słusznie. Absolutnie sobie na ten wątpliwy zaszczyt zasłużył. Od wielu lat niezmiennie w grupie autorów, którzy nigdy nie zawodzą. To jeden z prekursorów kampanijnych gier euro. Jego styl to połączenie klasycznej szkoły eurasów i gier przygodowych. Szuka własnej drogi, wytyczając w grach nowe szlaki. Wszystko, czego się dotknie, zamienia się co najmniej w… może nie złoto, ale srebro wysokiej próby. Autor wspaniałego Maracaibo i kultowego GWT. Jego gry mają klimat i duszę, a przynajmniej dobrze to udają.

Skojarzenia słowne: krowy, Karaiby, tableau builder, temat i klimat, Lacerta, euro, worker placement, ruch z punktu do punktu.

Liczba gier w kolekcji: 2
Ulubiona gra: Maracaibo
Największe rozczarowanie: Brak

2. Vital Lacerda


Człowiek, bez którego nie wyobrażam sobie planszówkowego hobby. Do dziś pamiętam moje pierwsze spotkanie z grami Lacerdy. To było w knajpie na Ursynowie, w trakcie naszych cotygodniowych spotkań, zaraz po międzynarodowej premierze The Gallerist. Wrażenie było piorunujące, chociaż na grę tylko zerkałem, siedząc przy innym stole. To nie była zwykła gra, to było dzieło sztuki. Niedługo później, właśnie od tego tytułu rozpoczęła się moja planszówkowa przygoda z grami Pana Lacerdy. Następnie był Vinhos, Kanban, CO2, Lisboa, Escape Plan, On Mars, Kanban EV a ostatnio Mercado de Lisboa — niekoniecznie w tej kolejności. Gry Lacerdy spod znaku Eagle Gryphon Games stały się dla mnie synonimem planszówkowej perfekcji. Przepięknie wydane, różnorodne, dopracowane mechanicznie i tak bardzo satysfakcjonujące. Przy grach Pana Lacerdy spędziłem już ponad 200 godzin, a mimo tego nie mogę się doczekać kolejnych. Lacerda jest niczym planszówkowy narkotyk i oby tak już pozostało na zawsze 🙂 .

Skojarzenia słowne: elegancja, piękno, mechanika podążania, symbioza, wyzwanie, temat i klimat, Eagle Gryphon Games.

Liczba gier w kolekcji: 7
Ulubiona gra: The Gallerist / Lisboa
Największe rozczarowanie: On Mars

1. Vladimir Suchý


W dniu, w którym po raz pierwszy miałem styczność z grą Vladimira Suchego, nie wiedziałem, kim jest i jak wielką rolę odegra w moim planszowym hobby. Było to lata temu, na początku mojej przygody z nowoczesnymi grami planszowymi. Pamiętam jak przez mgłę — Warszawskie Bemowo, dziwna knajpa Sushi, której nie ma tam już od lat, przy stole czterech kolesi, schylonych nad… Ostatnią Wolą. Grą inna od wszystkiego, co dotychczas poznałem. Celem było bankructwo, miałem niszczyć, tracić, wydawać i sprzeniewierzać, byle tylko zostać kompletnym gołodupcem. Kto wymyśla tak pokręcone gry? Jest jeden człowiek, nazywa się Vladimir Suchy! Co ciekawe, to była naprawdę dobra gra — nietypowa, ale dobra! Na kolejny kontakt z geniuszem Pana Suchego musiałem czekać kilka lat, a dokładnie do 2017 roku i wydania gry Pulsar 2849. To był znakomity tytuł, ale najlepsze nadeszło rok później. Underwater Cities, czyli portalowe Podwodne Miasta, to w mojej opinii najlepsza gra, jaka ujrzała światło dzienne! W taki oto sposób Vladimir Suchy z miejsca stał się moim ulubionym autorem, a jego kolejne gry i dodatki tylko mnie w tej decyzji utwierdziły. Jakiś czas później stałem się testerem jego gier, a kilka miesięcy temu udało nam się wreszcie zmierzyć w Podwodne Miasta. Muszę przyznać, że Vladimir wymiata… niemal tak dobrze jak ja 🙂 .

Skojarzenia słowne: mechaniczna elegancja i prostota, poczucie rozwoju, niesamowity flow, ciekawe twisty, unikalna tematyka, Portal Games, Rebel, Delicious Games.

Liczba gier w kolekcji: 6
Ulubiona gra: Podwodne Miasta
Największe rozczarowanie: Brak

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki