Koszulki na karty Sleeve Kings – recenzja!

Sprawdź, co oferuje marka Sleeve Kings:
  • Grubości standardowych koszulek na poziomie 60 mikronów,
  • Dużą przezroczystość oraz materiał zapobiegający sklejaniu kart w koszulkach,
  • Wysoką jakość wykonania oraz marginalny odsetek uszkodzeń,
  • Zwiększone opakowania zawierające nie 100, ale aż 110 protektorów,
  • 40 zróżnicowanych rozmiarów, od standardów po koszulki stworzone na potrzeby konkretnych gier,

.

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

Lubię myśleć, że koszulkując karty spełniam się niczym Pani Beatka przy lampce dobrego Prosecco. Sporo bym dał, żeby to była prawda, ale to raczej jeden wielki bullshit. Nie chodzi już nawet o to, że wspomnianej pasji oddaję się wyłącznie w domowym zaciszu, ani nawet o gigantyczną dysproporcję naszych tantiem — pudełka z grami vs pudełka z hajsem. Sęk w tym, że wcale tego nie lubię, traktując koszulkowanie kart jak dopust Boży. Niestrudzenie oddaje się tej koniecznej czynności, niczym matka opiece nad ukochanymi pociechami, tylko po to, żeby uchronić je przed najgorszym. Oczyma wyobraźni widzę moment, w którym pozbawione koszulek karty padają łupem tłustych, ujebanych chipsami i dipem rąk współgraczy, albo stają się ofiarą fali powodziowej, w wyniku potrącenia szklanki, której zdaniem potrącającego „miało tam nie być”. Dla niektórych takie podejście jest grubą przesadą i trudno się z tym nie zgodzić. Ja również uważam, że gry są do grania, ale jak mówi przysłowie, wolę dmuchać na zimne.

Prawdę mówiąc nazbierało się ostatnio gier z kartami, dlatego wolne wieczory spędzam na nudnej, a przy tym do bólu powtarzalnej czynności koszulkowania — gra po grze, karta po karcie. W trakcie jednego z tych magicznych posiedzeń, wpadłem na pomysł sprawdzenia, z których koszulek korzystam najczęściej. Po szybkiej weryfikacji potwierdziły się moje przypuszczenia. Oficjalnie zostałem fanem jednej marki, używając pozostałych wyłącznie w roli zamienników. Policzyłem na szybko — ze wszystkich opakowań koszulek zakupionych w przeciągu ostatnich 2-3 lat, ponad 70% należy do jednej marki — Sleeve Kings! Aż tyle? Z jednej strony to spore zaskoczenie, z drugiej zaś świetny pretekst, do pisania o czymś innymi niż gry.

Nikogo nie muszę przekonywać, że koszulkowanie kart jest integralnym elementem naszego hobby. I choć koszulki mają nie tylko zwolenników, ale także przeciwników, tych pierwszych wydaje się znacznie więcej. Statystyki jednoznacznie wskazują, że do zabezpieczenia kart używamy najczęściej koszulek klasy Premium. Grube (90-100 mikronów), solidne, trwałe, o wysokiej przejrzystości. Pozbawione przy tym irytującej przypadłości sklejania się, a także niszczenia i odkształcania. Przed laty, kupując pierwsze koszulki, kierowałem się wyłącznie ich ceną, popełniając tym sposobem klasyczny błąd nowicjusza. Szybko zrozumiałem, że nie tędy droga i od tego momentu, przez wiele kolejnych lat wybierałem wyłącznie protektory Premium. Przyzwyczajenie zmieniłem całkiem przypadkowo, po tym jak pierwszy raz zakupiłem i użyłem produktów marki Sleeve Kings.

A musicie wiedzieć, że to marka w Polsce mało znana i trudno dostępna. Swój startup – jeśli mnie pamięć nie myli – zaliczyła w 2018 roku, za sprawą całkiem udanej kampanii na KS. Po czterech latach, wspartych kolejnymi kampaniami, zagościła na stałe w globalnej świadomości graczy. Na ofertę tej marki składa się około czterdziestu różnych protektorów! Od tych najpopularniejszych, standaryzowanych rozmiarów (Euro i USA), przez szereg mniej znanych, aż do niemal całkowicie unikalnych, jak koszulki na małe karty Everdell, kart do serii gier Zachodnich Królestw, czy kolekcji Tiny Epic!

No dobrze, ale co z tego? Wy przecież już macie swoje ulubione protektory. Po co rezygnować z przyzwyczajeń, na korzyści nikomu nieznanej marki Sleeve Kings? Otóż z niczego nie musicie rezygnować, a ja do niczego Was nie namawiam, chociaż… Czy mam w tym interes? Oczywiście, że tak, oczekuję szerszej dostępności, większej konkurencji i lepszych cen! I bynajmniej nie można nazwać tego lokowaniem produktu, ponieważ nikt mi za to nie płaci. Wielka szkoda… zdecydowanie powinni, pytanie tylko kto? 🙂 . Upominam się o większe zainteresowanie marką, nie jako recenzent, tylko gracz, który nie chce, żeby jego ulubione koszulki skończyły żywot w jakimś planszówkowym outlecie.

Najwyższy czas na argumenty, bo to, że bliżej nikomu nieznany planszówkowy freak zabezpieczył w ten sposób prawie 15 000 kart, nie jest i nigdy nie było wyznacznikiem jakości. Co innego znikomy, praktycznie zerowy poziom uszkodzeń i odrzutów. Dokładnie 4, tylko tyle koszulek Sleeve Kings wyrzuciłem do kosza przez 3 lata użytkowania. Każda partia równa, idealnie docięta, bez uszkodzeń czy ukrytych wad. Bardzo satysfakcjonujący jest również ich poziom zużycia, co najlepiej widać po grze Everdell, w którą zagrałem już ponad stukrotnie, z czego 60-70 raz z użyciem protektorów Sleeve Kings! Po tylu rozgrywkach koszulki nadal zachowują trwałość oraz dobrą przejrzystość.

Grubość 60 mikronów również robi robotę, podobnie jak wysoka jakość materiału (Cleartech Polypropylene) oraz standardy produkcji. Wierzcie mi, ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Karty w protektorach Sleeve Kings nie sklejają się z byle powodu, jak to w zwyczaju ma wiele odpowiedników w klasie Standard. Oczywiście, że są cieńsze od koszulek Premium, ale ma to również swoje zalety. W przypadku większości znanych mi gier gwarantują podobny poziom ochrony kart, zajmując przy tym znacznie mniej miejsca. Ileż to razy, grubość koszulek Premium stanowiła sporą przeszkodę w korzystaniu z oryginalnego insertu gry? Teraz to już rzadkość.

Niezwykle istotnym argumentem jest również ich cena. Protektory Sleeve Kings są w klasie standard nie tylko trwalsze i lepsze, ale również tańsze od niemal całej dostępnej na rynku konkurencji! Nie wspominając o tym, że pakowane są w blistrach nie po 100, tylko 110 sztuk! Wydaje się, że to niewiele, ale biorąc pod uwagę panujące na rynku standardy odnośnie liczebności kart w grach, to istotna różnica. Wie o tym każdy, komu w trakcie koszulkowania gry do pełni szczęścia zabrakło dosłownie kilku protektorów.

Jeśli więc szukacie budżetowych, ale pewnych i sprawdzonych protektorów na karty, to koniecznie wypróbujcie produkty marki Sleeve Kings. Odkąd ich używam praktycznie zrezygnowałem z koszulek Premium, które w przypadku większości gier – z wyłączeniem tych, w których talie mieli się non stop – można uznać za przejaw przerostu formy nad treścią. Postawiłem na markę Sleeve Kings, na której nigdy się nie zawiodłem, oszczędzając przy tym sporo kasy!

Jedynym realnym problemem jest tu ograniczona dostępność. Z tego co mi wiadomo koszulki te na Polskim rynku dostępne są tylko w dwóch miejscach. W sklepie internetowym Planszomania.pl oraz na platformie Etsy.com. Korzystałem z obu, choć zdecydowanie preferuję wspieranie rodzimych sklepów z grami. Nie bez znaczenia jest tu również czas oraz koszty dostawy. Na platformie Etsy zakupu dokonujecie bezpośrednio od producenta. Niestety firma ta zlokalizowana jest w USA, co stanowi spory problem natury logistycznej i może – choć wcale nie musi – generować dodatkowe koszty (cło/vat). Byłoby cudownie, gdyby za sprawą mojej recenzji marką zainteresowało się więcej Polskich sklepów, a jak będzie czas pokaże. Dla zainteresowanych linki do obu miejsc.

Koszulki Sleeve Kings w planszomania.pl

Koszulki Sleeve Kings na Etsy.com 

Jeśli faworyzujecie inne sklepy, może warto podpytać o możliwości wprowadzenia tej marki do ich oferty. Na dziś to tyle, wracam do koszulkowania, życząc Wam tego samego. Co się będę sam męczył, dołączcie do mnie 🙂 .

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki