Diuna – Sekrety Rodów – recenzja!

Projekt
Kilku autorów
Ilustracje
M.Janik, M.Kopacz
Liczba graczy
1-4
Czas rozgrywki
90-180 min.
Wydawca
Portal Games
Rok wydania
2021
Ocena BGG
6.2 / 10
Moja Ocena
6.5 / 10
Wykorzystane Mechaniki: cooperative game | storytelling

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

Sprawdź, co oferuje Diuna – Sekrety Rodów
  • Fabularną, narracyjną kampanię w uniwersum Diuny, złożoną z czterech aktów,
  • Rozgrywkę opartą na klimacie i opowieść, nastawioną na poznawanie, odkrywanie i przeżywanie,
  • Brak presji na wynik i punkty,
  • Brak rywalizacji, optymalizacji, rozwoju, wyścigu punktowego, czyli kwintesencji gier planszowych,
  • Niewielką liczbę komponentów, ale w zamian dostęp do aplikacji webowej,
  • Możliwość poznania świata Diuny, historii Atrydów i Harkonnenów z nowej, ciekawej perspektywy,
  • Lekką grę dedukcyjną, pozbawioną dużej presji czasu i trudnych wyborów,

.

To również potrzeba dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje i odczucia towarzyszące ogrywaniu kolejnych tytułów.

Diuna… Diuna, Diuna — powieści nie czytałem, filmu nie oglądałem, a na temat uniwersum wiem tyle, co nic. Dorzućmy do tego brak styczności z detektywistyczna linią Portalu i mamy podręcznikowego nooba. Na szczęście brak doświadczenia mnie nie zraża, dlatego podejmę dziś próbę recenzji gry Diuna: Sekrety Rodów. W imieniu wszystkich niezdecydowanych graczy, w tym również takich, którzy o Diunie wiedzą tyle, co ja. I tych, którzy obawiają się, że brak doświadczenia i znajomości uniwersum, wpłynie negatywnie na odczucia i fun z rozgrywki. Postaram się odpowiedzieć na pytania i rozwiać wątpliwości. Sprawdźmy więc jak się prezentuje się Portalowa Diuna i do kogo jest adresowana. Zaczynamy!

Diuna: Sekrety Rodów to gra kooperacyjna, narracyjna i dedukcyjna, składająca się z czterech rozdziałów tworzących spójną kampanię. Fabuła gry przenosi nas na Arrakis, gdzie wpadamy w sidła ruchu oporu i podejmujemy walkę z rodem Harkonnenów, poznając przy okazji historię Diuny i sekrety, które mogą odmienić oblicze konfliktu.

Co w pudełku piszczy?

Diuna: Sekrety Rodów to gra obsługiwana częściowo przez aplikację. Na dedykowanej stronie znajdziemy materiały wideo będące uzupełnieniem kart fabuły (Spotkania). Z tego względu ilość komponentów ograniczona jest do minimum, a w pudełku hula wiatr. Znajdziemy tam garstkę żetonów, dwa drewniane znaczniki, kilka planszetek oraz niewielki deck kart. Jak przystało na prawdziwego eurogracza (to silniejsze ode mnie), chce mi się krzyczeć! Perspektywa zmienia się po przejściu pierwszych rozdziałów, kiedy dociera do mnie, że aplikacja i garść komponentów, to naprawdę wszystko, czego potrzeba nam do rozgrywki.

Wizualnie gra prezentuje się dobrze, chociaż na kartach fabuły odczuwalny jest brak ilustracji, znajdziemy tam za to ścianę tekstu oraz pojedyncze symbole. Kart powinno być dwukrotnie więcej z tekstem po jednej, a tematycznymi ilustracjami po drugiej stronie. Z uwagi na klimat, wrażenia estetyczne oraz usability. Zwiększyłoby to czytelności i ułatwiło wyszukiwanie powracających wątków. Do pozostałych komponentów uwag nie mam, plansze graczy i znaczniki zasobów wykonane są z dużą starannością, ciesząc oczy i wpływają pozytywnie na klimat gry. Podobnie jak stabilna, wizualnie dopracowana aplikacja, zawierająca mix tekstów i klimatycznych animacji wideo.

Jest klimat, czy go nie ma?

Czy w grze czuć klimat? Hm… zastanówmy się. Na tak postawione pytanie najlepiej odpowiedzieć cytatem z filmu Barei: „Czy ja palę? Pani Kierowniczko! Ja palę przez cały czas! Na okrągło!”. Jedno jest pewne, klimatu w Diunie z pewnością nie brakuje, powiedziałbym, że jest go wręcz w nadmiarze. Do tego stopnia, że określenie „gra” jest tu nie na miejscu, nie oddaje prawdziwego charakteru rozgrywki. Diuna jest interaktywnym przeżyciem, opowieścią wciągającą niczym dobra książka, ale nie jest grą sensu stricto. Nie jest nawet klasyczną detektywistyczną łamigłówką. Wprawdzie zachęca do dedukcji i szukania odpowiedzi, ale w mniejszej skali, niż się tego spodziewałem. Porównania z Detektywem nie mam, ale swego czasu grałem trochę w Kroniki Zbrodni i Diuna od strony dedukcyjnej ustępuje im znacząco. Nic w tym złego, w Diunie punkty i wyniki schodzą na plan dalszy, liczy się udział, historia, interakcja z grą i wspólgraczami. Ważne, żeby mieć tego świadomość przed rozpoczęciem kampanii.

Wprowadzenie do zasad.

Jak przystało na klasyczną grę kooperacyjną, Diuna: Sekrety Rodów wymaga współdziałania grupy. Gracze będą współpracować, a ich decyzje wpłyną na przebieg opowieści, odkryte wątki i ujawnione tajemnice. Wspólnie znajdą odpowiedzi i doprowadzą do rozwiązania sekretów, na których zbudowany jest fabularny szkielet gry.

Przygotowanie do rozgrywki zajmuje 5 minut i wymaga tylko kilku prostych czynności. Wyboru rozdziału i odpowiedniej talii kart, przygotowaniu mapy, planszy głównej i planszetek postaci, a czasem również określonych kart lokacji. Pozostaje logowanie w aplikacji i możemy przejść do wprowadzenia scenariusza.

Celem graczy jest znalezienie wymaganych scenariuszem odpowiedzi. Postępu rozgrywki nie mierzą tury i rundy, ale czas upływający w rytm kolejnych spotkań. To właśnie karty Spotkań oraz dyskusje nad stołem, są sednem rozgrywki, źródłem pytań i odpowiedzi, motorem napędowym fabuły oraz istotą mechaniki. Podążając od spotkania do spotkania, gracze nie tylko odkrywają nowe wątki, poszlaki, miejsca i korelacje, ale również historię rodów Diuny. Znajdziemy ją nie tylko na kartach, ale także w aplikacji, która jest istotnym uzupełnieniem fabuły.

Niektóre zadania będą wymagały określonych zasobów, inne rodziły negatywne konsekwencje. Dlatego od początku kampanii gracze dysponują pulą żetonów, stanowiących rodzaj waluty. To żetony reprezentujące siłę, przyprawę, wodę i podstęp. W trakcje kampanii, w konsekwencji podjętych decyzji grupa będzie zyskiwała lub traciła zasoby – najczęściej to drugie. Życie na Arrakis, podobnie jak informacje nie należą do tanich.

Istnieją dwa możliwe zakończenia rozdziału, kiedy upłynie dostępny czas gry, albo grupa przedwcześnie o tym zadecyduje. Musimy jeszcze wspólnie wypełnić raport z przebiegu i wyników misji, a na koniec zakupić nowe zdolności, które pomogą w dalszych postępach kampanii i eksploracji świata Diuny. Chciałbym napisać coś więcej, ale konstrukcja gry na to nie pozwala. Nie zamierzam pozbawiać Was fabularnych smaczków i przyjemności płynących z poznawania świata Diuny.

Kilka istotnych pytań i odpowiedzi:
  • Czy Diuna: Sekrety Rodów to gra dla każdego?

    Zdecydowanie nie, to bardzo specyficzny projekt, choć wiele zależy od samych graczy, ich otwartości i preferencji. Głównym targetem Diuny będą poszukiwaczy przygód, fani gier narracyjnych – fabularnych i detektywistycznych, choć ci ostatni w mniejszym stopniu. Sekrety Rodów opierają się na historii, wrażeniach, emocjach, a pośrednio również dedukcji. Jeżeli właśnie tego szukasz w grach, lepiej trafić nie można! Jeśli nie, dobrze ci radzę, wybierz inną Diunę. Jeszcze do niedawna — jako zatwardziały fan gier euro — sam bym tak zrobił, ale dziś wychodzę przygodzie naprzeciw, wyśmienicie się przy tym bawiąc. Kto by pomyślał, że przemiana ta zaczęła się grami Pfistera i Laukata.

  • Ile w grze jest interakcji?

    Dużo, naprawdę dużo! Gracze wchodzą w interakcję nie tylko ze sobą, ale przede wszystkim z grą. Na poziomie fabularnych wyborów, zabawy w detektywa, czy budującej klimat narracji. Diuna jest ściśle nastawiona na kooperację i interakcję, to kluczowe elementy rozgrywki.

  • Czy zasady są trudne?

    Banalnie proste, wystarczy krótki wstęp, kilka podstawowych reguł i możemy śmiało kroczyć w stronę przygody.

  • Jak wygląda sprawa regrywalności?

    Z uwagi na szczególny charakter rozgrywki, regrywalność w ramach pojedynczej kampanii jest bardzo ograniczona. Wprawdzie nasze decyzje i działania mogą mieć wpływ na jej przebieg i zakończenie, ale nie zmieni to fabularnej osi gry. Pozostaje oczekiwanie na dodatki.

  • Czy znajomość uniwersum Diuny jest wymogiem?

    Portalową Diunę można „przeżyć” bez znajomości uniwersum, chociaż wiedza ta na pewno nie zaszkodzi. Początki mogą być trudne, mylące się nazwy własne, lokacje i postacie. Z pewnością dar przekręcania słów (już tak mam) nie pomaga, ale z czasem i postępem fabuły, wszystko zaczyna się ładnie układać, a Arrakis staje się naszym drugim domem.

  • Jaki jest czas trwania rozgrywki?

    Trudno powiedzieć, to zależy od kilku czynników, jak długość rozdziału, ogranie i umiejętności dedukcyjne graczy. Nie licząc szybkiego prologu, jedno podejście zajmuje co najmniej 2-3 godziny. 

  • Jak Diuna się skaluje?

    Grałem tylko na 3 graczy i uważam, że w tym wariancie sprawdza się naprawdę dobrze. Z poczynionych obserwacji wnioskuję, że w pozostałych konfiguracjach (wyłączając rozgrywkę solo) zadziała podobnie, chociaż im więcej graczy, tym ciekawiej.

Napisy końcowe!

Diuna: Sekrety Rodów najpierw zaskoczyła mnie wagą gry i liczbą komponentów, później wyjątkową formą rozgrywki. Głęboko fabularną, nastawiona na przeżywanie i poznawanie, bez parcia na punkty czy osiągnięcia. Pojawiła się obawa, że przesadziłem z klimatem i to co najmniej o kilka leveli. Kiedy zagrałem, od razu zrozumiałem, że Diuna wymyka się definicji gry. To nie gra, tylko interaktywna opowieść z wciągającą fabułą, ciekawą narracją oraz bonusem, w postaci internetowej aplikacji.

Żeby jednak nie było zbyt pięknie, dostrzegam w niej istotne mankamenty. Od gry opartej na Detektywie oczekiwałem większej presji czasu oraz trudniejszych wyborów. Łamigłówki, skręcającej zwoje mózgowe. Zamiast tego otrzymałem dopracowany koncept fabularny z ciekawą narracją oraz stosunkowo lekką warstwą dedukcji. Jestem bardzo zaskoczony tym, jak mocno wsiąkłem w klimat, nawet jeśli rozgrywka nie do końca pokryła się z moimi oczekiwaniami. Nie przypuszczałem, że zaserwowana przez Portal opowieść oraz szorstkie w obyciu uniwersum Diuny tak mnie pochłoną, pomimo że Sekrety Rodów mają niewiele wspólnego z klasycznym rozumieniem nowoczesnych planszówek. Stało się inaczej i dobrze, bo to dla mnie całkowicie nowe, inne doświadczenie, a to właśnie dzięki nim możemy się rozwijać, również na niwie gier planszowych. Do wykonania pozostał jeszcze jeden obowiązkowy krok — wizyta w kinie, ale to już całkiem inna historia!

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki