7 Złotych Miast – recenzja!

Projekt
Romaric Galonnier
Ilustracje
Joachim Leclercq
Liczba graczy
2-4
Czas rozgrywki
15-20 min.
Wydawca
Nasza Księgarnia
Rok wydania
2021
Ocena BGG
6.8 / 10
Moja Ocena
6.5 / 10
Wykorzystane Mechaniki: betting and bluffing | set collection

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

Sprawdź, co oferuje 7 Złotych Miast
  • Lekką, przyjemną i bardzo szybką rozgrywkę,
  • Proste wprowadzenie w mechanikę licytacji i blefu,
  • Ciekawe decyzje przy wyborze kart,
  • Udany twist związany z punktowaniem i wpływem graczy na jego przebieg,
  • Wprowadzenie w negatywną interakcję,
  • Pierwsze kroki w mechanice set collection,
  • Fajną zabawę niezależnie od wieku i doświadczenia graczy,

.

.

.

.

To również potrzeba dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje i odczucia towarzyszące ogrywaniu kolejnych tytułów.

Dziś króciutka recenzja 7 Złotych Miast, niewielkiej, rodzinnej gry planszowej, wydanej za sprawą Naszej Księgarni. Część z Was może odnieść błędne wrażenie, że mamy do czynienia z kolejną grą o tematyce Azteków, Majów, lub innych starożytnych kultur zamieszkujących onegdaj tereny Ameryki Południowej. Otóż… nic bardziej mylnego!

Twórcy gry odcinają się od nudnego, południowoamerykańskiego kierunku przygody, wytyczając kurs na dziewicze tereny Ameryki Północnej, gdzie czeka na śmiałków, nie jedno, czy dwa, ale aż siedem, nikomu nieznanych, starożytnych, złotych miast, a wraz z nimi nieprzebrane bogactwa i sława. Boom! 

Można? Można!
Taki mały żarcik. 

Co w pudełku piszczy?

Pudełko jest małe i zgrabne, mieści niewielkich rozmiarów planszę, trochę tekturowych znaczników, 24 drewnianych poszukiwaczy oraz niewielką talię solidnie wykonanych kart. Wizualnie nie jest to dzieło sztuki, ale oprawa jest równa i spełnia podstawowe założenia estetyczne.

1
2
3
4
5

1
2
3
4
Jest klimat, czy go nie ma?

Klimat jest tym, czego w pudełku brak, ale osobiście nie mam z tym najmniejszego nawet problemu. Zanim gra dotarła, zapoznałem się z instrukcją, która nie pozostawiła w tej kwestii żadnych złudzeń.

Wprowadzenie do zasad.

Rozgrywka toczy się na przestrzeni 8 szybkich, prostych rund, podzielonych na 3 fazy. 

  • Faza pierwsza – odkrycie 4 kart skarbów,
  • Faza druga – licytacja kolejności tury z użyciem posiadanych znaczników poszukiwaczy, zgodnie z  zasadą, kto da więcej. O kolejności graczy, którzy nie mają lub nie użyli poszukiwaczy, decyduje położenie znacznika pierwszego gracza. Taka pusta licytacja uprawnia dodatkowo do pozyskania poszukiwaczy z puli ogólnej, o ile tam oczywiście są. 
  • Faza trzecia – W ustalonej wcześniej kolejności, gracze wybierają po jednej z dostępnych kart skarbu i dokładają do swojego tableau.

W grze występuje 5 warunków punktowania, jeden z nich punktuje ujemnie, pozostałe zazwyczaj dodatnio, chociaż o tym jak, decydują sami gracze. Na niektórych kartach widnieją również dwa mniejsze symbole – Skał lub Totemów. Pierwszy oznacza obowiązek zasypania (blokady), jednej z komnat świątyni, co bezpośrednio wpływa na ogólne warunki punktowania. Drugi pozwala dobrać jedną z kart Totemów, zapewniających właścicielowi jednorazowe korzyści, lub alternatywne warianty punktowania. 

Gra kończy się po rundzie, w której wyczerpie się talia kart Skarbów. Następnie gracze podliczają punkty zwycięstwa za pięć niezależnie punktujących Torów Świątyni. W dwóch przypadkach punkty – ujemne lub dodatnie – otrzymają wyłącznie gracze, którzy na zdobytych kartach mają najwięcej symboli określonego rodzaju. Trzy pozostałe tory rozpatrują wszyscy gracze, mnożąc liczbę posiadanych symboli danego typu przez odkryte wartości punktowania na planszy Świątyni, wliczając w to modyfikatory i alternatywne warunki z kart Totemów. Wygrywa gracz z największą liczbą punktów zwycięstwa.

Co mi się w grze podoba?
  • Niski próg wejścia, proste zasady i typowo rodzinnych charakter rozgrywki,
  • Sprytny mechanizm eliminacji kolejnych stref punktowania, przez zasypywanie komnat o różnych wartościach punktowych aż do chwili, kiedy każdy z torów będzie miał tylko jedno niezakryte pole. To zdecydowanie najciekawszy i najbardziej strategiczny aspekt rozgrywki. Podnosi interakcję i dynamikę gry, eliminuje efekt kuli śnieżnej i zmusza graczy do niejednoznacznych wyborów,
  • Bardzo płynny przebieg partii, bez ryzyka downtime. Faza licytacji przebiega ekspresowo, podobnie jak wybór kart skarbów. Jedynie zasypywanie komnat budzi wśród graczy wątpliwości natury moralnej – przeszkadzać współgraczom, czy grać pod siebie?
  • Karty Totemów, modyfikujące zasady gry i warunki punktowania. Szkoda, że jest ich tak mało, to ogranicza różnorodność i regrywalność. Jest tu potencjał na dużo więcej,

Co budzi moje wątpliwości?
  • Zasadniczo poza brakiem klimatu nic sensownego do głowy mi nie przychodzi, ale moje oczekiwania względem gry, były wprost proporcjonalne do jej poziomu trudność, który oscyluje na BGG w granicach 1,5/5. Przy takiej złożoności, 7 Złotych Miast działa sprawnie, nie zgrzyta i niczego od strony mechanicznej w niej nie brakuje,

Regrywalność i interakcja.

Regrywalność jest ograniczona niewielką liczbą kart oraz mało urozmaiconym punktowaniem. Tyle że to zdanie geeka, a wiadomo, że targetem dla 7 Złotych Miast, są rodziny z dziećmi i początkujący gracze. Te grupy o regrywalność obawiać się nie muszą. Proste zasady, dynamiczna rozgrywka i spory poziom interakcji sprawia, że gra raczej szybko się nie znudzi.

Interakcja jest kluczowym elementem gry, bez której ten bardzo prosty set collection nie ma po prostu prawa bytu. To serce gry! Mamy z nią do czynienia na każdym kroku, w fazie licytacji, pozyskania kart skarbów, a w szczególności przy wpływaniu na warunki punktowania. Zastanawiacie się, czy może zniechęcić młodszych graczy? Osobiście uważam, że nie, ale to wy najlepiej znacie swoje pociechy i próg ich wytrzymałość na syndrom złośliwych rodziców 🙂 .

Czas rozgrywki i skalowanie.

Partia zamyka się poniżej 30 minut niezależnie od liczby graczy. To zasadniczo tyle.

Skalowanie jest mocną stroną gry, chociaż nie grałem i nie planuję zagrać w wariancie 2-osobowym. Z uwagi na wielokrotnie wspominaną interakcję, 7 Złotych Miast jest stworzone do rozgrywek w większym gronie. Osobiście preferuję partie 4-osobowe, są bardzo szybkie, a przy tym ciekawe i  emocjonujące.

Napisy końcowe!

7 Złotych Miast to bardzo prosty i szybki fillerek, przy którym nie można się nudzić, ani źle bawić. Nie jest wybitny, czy nowatorski, ale to solidny tytuł o stricte familijnym targecie graczy. Traktuję go jako idealne wprowadzenie młodszych graczy w świat negatywnej interakcji i gier licytacyjnych, które często sprawiają dzieciom problemy i generują niepotrzebny stres.

Złote Miasta oferują bardzo płynną rozgrywkę, nieustannie angażując wszystkich graczy. To na pewno kolejny mocny argument do grania z dziećmi. Podobnie jak proste punktowanie, oparte na podstawowych zasadach mechaniki set collection. Troszkę starsi gracze – czytaj „rodzice” – również nie powinni się nudzić.  Wielka w tym zasługa eliminacji stref punktowania, dzięki której mamy namiastkę rywalizacji, a niekiedy czujemy nawet ciężar podjętych decyzji. 7 Złotych Miast, to tytuł z papierami na solidne rodzinne granie!

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki