Mariposas – recenzja!

Projekt
Elizabeth Hargrave
Ilustracje
2 autorów
Liczba graczy
2-5
Czas rozgrywki
45-75 min.
Wydawca
Albi Polska
Rok wydania
2021
Ocena BGG
7.1 / 10
Moja Ocena
6.8 / 10
Wykorzystane Mechaniki: movement points | set collection |grid movement

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

Sprawdź, co oferuje Mariposas.
  • Bardzo ciekawe, spójne powiązanie mechaniki z tematyką,
  • Nieskomplikowane zasady i szybkie tempo rozgrywki, bez większych szans na downtime,
  • Prostą optymalizację połączoną z delikatną nutą rywalizacji,
  • Edukacyjne walory rozgrywki i fantastyczne wrażenia wizualne,
  • Lekką strategię, krótkotrwałe planowanie oraz walkę o każdy punkcik,
  • 20 kart celów, zapewniających sporą regrywalność i różnorodność punktowania,
  • Idealne wprowadzenie do gier planszowych, dla rodzin oraz początkujących graczy,

.

.

To również potrzeba dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje i odczucia towarzyszące ogrywaniu kolejnych tytułów.

Mariposas to drugi duży projekt Elizabeth Hargrave, autorki Wingspan (Na skrzydłach) — gry, która potrzebowała zaledwie dwóch lat, żeby osiągnąć status lidera pośród gier familijnych oraz jednej z topowych planszówek! Oba tytuły, tak różne mechanicznie, łączy nie tylko osoba autorki, ale również pokrewna tematyka. Nie trzeba być ornitologiem, żeby zauważyć, że motyle to nie ptaki i vice versa, jednak w tym wypadku chodzi o coś znacznie większego. Pani Elizabeth Hargrave imponuje zaangażowaniem, z jakim stara się edukować i budować świadomość przyrodniczą graczy, wykorzystując do tego niezwykłe walory gier planszowych.

Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego sukces pierwszej gry, w sposób naturalny zawyża oczekiwania względem kolejnej, stawiając Mariposas w niełatwym położeniu. Czy gra o motylach spełni pokładane w niej nadzieje i stanie hitem na miarę poprzedniczki? Zaskarbi szacunek fanów ptasiej sagi, a może polegnie przygnieciona hypem starszej siostry? Na te i inne pytania odpowiem już za chwilę, a ciekawych odpowiedzi, zapraszam do recenzji.

Wprowadzenie tematyczne

Mariposas to gra o motylach, co już samo w sobie jest wyjątkowe i rzadko spotykane. Jeśli temat ten się objawi, to zazwyczaj w bardzo prostych, szybkich, lekkich tytułach, skierowanych w stronę młodszych graczy. W tym przypadku jest zgoła inaczej i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze chodzi o pełnoprawną, dużą grę planszową, zaprojektowaną z myślą o bardzo szerokim gronie odbiorców. Po drugie, niezwykły gatunek motyla, zwany monarchami. To wytrwali lotnicy, corocznie przebywając tysiące kilometrów w celu prokreacji, zachowania gatunku i powrotu do miejsca, w którym wszystko ma swój początek.

Naszym nadrzędnym celem, są oczywiście punkty zwycięstwa, drogą do ich pozyskania migracja, rozmnażanie i powrót do Michoacan. Wszystko to na przestrzeni trzech pór roku stanowiących pełen cykl życia tych niesamowitych owadów.

Co w pudełku piszczy?

Ciężko przejście obok tego tytułu obojętnie, jeśli nie kupi Was mechaniką, to z pewnością zachwyci wyglądem i wykonaniem. Gra prezentuje się pięknie, troszkę ubogo w odniesieniu do liczby komponentów, ale pięknie. Na wielką pochwałę zasługują drewniane motyle, pojemniki do ich przechowywania, oraz większość oprawy wizualnej. Karty są solidne i płótnowane, a elementom tekturowym niczego nie brakuje. Niektórych współgraczy lekko razi czarne, mało klimatyczne i tematyczne tło planszy. Ja uważam, że w ciekawy sposób kontrastuje z żywymi kolorami mapy i komponentów. Całość spakowano w bardzo eleganckie, designerskie pudełko, wybornie prezentujące się na regale.

1
2
3
4
1
2
3
4

Jest klimat, czy go nie ma?

Ciężko nazwać Mariposas magiczną i klimatyczną, ale nie sposób odmówić jej tematycznej, wizualnej i mechanicznej spójności. Pani Elizabeth Hargrave udało się stworzyć udaną symbiozę tych trzech składowych. Może nie na tyle, żeby o tym pisać wiersze, ale wystarczająco, żeby widzieć w tym zamysł i sens.

Wprowadzenie do zasad.

Rozgrywka od strony mechanicznej jest niezwykle prosta, chociaż nie pozbawiona kilku trudniejszych decyzji. Gracze dysponują symetrycznym zestawem znaczników, na które składają się cztery pokolenia motyli. Celem gry są punkty, jak je zdobyć opowiem już za chwilę. Gra podzielona jest na 3 pory roku, czyli klasyczne rundy, w których gracze będą naprzemiennie wykonywać swoje akcję. Liczba tur uzależniona jest od pory roku i wynosi kolejno 3, 4 i 5, co jak łatwo policzyć daje nam łącznie 12 akcji per gracz. To niewiele, ale w przypadku Mariposas absolutnie wystarczy.

Schemat tury gracza składa się z kilku stałych, prostych czynności:
  1. Zagranie jednej z dwóch posiadanych na ręce kart ruchu,
  2. Ruch motylami,
  3. Pozyskanie zasobów (żetony kwiatów) oraz kart Cyklu Życia,
  4. Rozmnażanie – akcja opcjonalna,
  5. Uzupełnienie ręki, przez losowe dobranie nowej karty akcji (ruchu),

Karty akcji pozwalają poruszyć jednym lub kilkoma motylami. Ich migracja zapewnia zasoby, punkty i możliwość rozmnażania. Ruch jest nie tylko częścią mechaniki, ale także głównym sposobem punktowania, opartego na ogólnodostępnych celach. Każda pora roku posiada unikalne warunki punktowania, niemal zawsze związane z określonymi obszarami lub konkretnymi lokacjami.

Żetony kwiatów zbieramy i wydajemy w celu rozmnażania kolejnych pokoleń monarchów. To ważne nie tylko w kontekście punktowania, ale przede wszystkim obecności na planszy. Narodziny nowego monarchy wymagają użycia odpowiedniej liczby znaczników kwiatów — różnej dla poszczególnych pór roku — oraz sąsiadowania z rzadkim symbolem trojeści, bez której te motyle nie mogą się rozwijać. Na koniec każdej pory roku, po punktowaniu, gracze tracą najstarsze pokolenie motyli, jak ma to miejsce w naturze. Muszą więc z wyprzedzeniem zadbać o zachowanie ciągłości drzewa genealogicznego swojej motylej rodziny, chociaż gra nam w tym troszkę pomaga.

Alternatywnym celem migracji i sposobem punktowania jest eksploracja przystanków, zlokalizowanych w licznych miastach Ameryki Północnej. Żetony, które się tam znajdują, dają dostęp do specjalnych akcji ruchu oraz kart Cyklu Życia, zapewniających punkty i możliwość aktywacji płytek Zdolności Cyklu Życia. Ruch kilkoma motylami w turze rozpatrujemy osobno. Na koniec poszczególnych pór roku, przeprowadzamy punktowanie bieżących celów gry. Po zakończeniu ostatniej rundy przechodzimy do końcowego punktowania, w którym do punktów już zdobytych, doliczamy karty Cyklu Życia i pezety za motyle, które powróciły do Michoacan. Zwycięzcą zostaje gracz, który kocha motyle najmocniej! Ee… żartowałem, decydują oczywiście punkty, miłość do tych owadów nie ma tu nic do rzeczy 🙂 .

Co mi się w grze podoba?
  • Na pewno kilka drobnych rzeczy, jak szybki czas rozgrywki, proste, przystępne zasady, czy wrażenia estetyczne. Siadamy do pięknie wydanej gry i po krótkim wprowadzeniu w zasady, możemy cieszyć się przyjemną, relaksującą rozgrywką, połączoną z prostą optymalizacją i delikatną nutą rywalizacji,
  • Podoba mi się symbioza tematyki z mechaniką. Aspekt migracji monarchów, rozmnażania i zmiany pokoleniowej – wszystko to działa sprawnie i jest spójne tematycznie,
  • Fajne są również dylematy związane z ruchem i wyczuwalne wrażenie postępującej migracji. Do przodu ciągnie nas potrzeba punktowania, a karty celów są skonstruowane w taki sposób, żeby wymuszały coraz dalszą wędrówkę naszych motyli. Jednocześnie mamy świadomość, że im dalej odlecimy, tym trudniej będzie powrócić na pole startu, efektywnie punktując na koniec gry. Obie strategie punktowania pozostają w pewnej sprzeczności i trudno je ze sobą pogodzić,
  • Dobrze sprawdza się cała koncepcja ruchu, z wykorzystaniem kart akcji i mechaniki point to point movement. Jest oczywiście bardzo prosta, ale w tym konkretnym przypadku, to właśnie owa prostota, jest jej głównym atutem,
  • Cieszy spory wybór kart celów (20), gwarantujących nawet kilkanaście rozgrywek z unikalnym zestawem warunków punktowania. Różnorodność ta wpływa nie tylko na regrywalność, ale przede wszystkim strategie i możliwości graczy. Szkoda tylko, że warunki punktowania są mało urozmaicone, koncentrując nasze działania głównie na rozmnażaniu oraz obecność motyli w wyznaczonych obszarach i punktach na mapie,
  • Mariposas to gra rodzinna i casualowa. Wynika to nie tylko z zasad i mechaniki, ale również pewnych zabiegów ułatwiających rozgrywkę. Na koniec każdej pory roku, gracze mogą skorzystać z cudu darmowych narodzin i przywołać na planszę jednego z dotychczas nienarodzonych monarchów. Dla niektórych to spore ułatwienie, potwierdzające stricte rodzinny charakter rozgrywki, dla innych ciekawy pomysł o strategicznym znaczeniu, dla mnie sprytny zabieg autora, mający na celu rozszerzenie potencjalnego targetu graczy,

Co budzi moje wątpliwości?
  • Doświadczenie gracze, gustujący w bardziej złożonych tytułach nie wyniosą z rozgrywki zbyt wiele. Po 2-3 partiach prawdopodobnie dopadnie ich monotonia i schematyczność, tym bardziej że zastosowane w grze mechaniki niczym takich graczy nie zaskoczą,
  • Randomowy dobór kart ruchu oraz bardzo ograniczony limit ręki mogą generować losowość. Niezbyt mi się to podoba, ponieważ odczuwalnie wpływa na możliwości graczy. Nie przeszkadza taktyczny charakter rozgrywki i krótkotrwałe planowanie, ale wybór spośród zaledwie 2 kart już tak,
  • Podobnie jak losowe rozstawienie zakrytych żetonów przystanków. Mariposas jest grą rodzinną, to jasne, ale wspomniana losowość ogranicza strategię zbierania setów kart i odpalania zdolności specjalnych. Jeśli przypadkowo uzbieramy set — dobra nasza! W innej sytuacji możemy się mocno rozczarować,
  • Nie lubię, kiedy gra nazbyt ukierunkowuje, ograniczając pewną elastyczność. W przypadku Mariposoas problem dotyczy pierwszego punktowania. Gramy o każdy punkcik, a końcowe wyniki są bardzo zbliżone. Nadrabianie strat jest trudne, a wygrana najczęściej efektem ciut lepszej optymalizacji i szczęścia w doborze kart Cyklu Życia. Jeśli na koniec najkrótszej, wiosennej rundy nie chcemy lub nie zdążymy zapunktować, to jesteśmy w niezłych tarapatach. To oczywiście cecha gry, ale sprawia, że wszyscy grają w podobny sposób, mając świadomość, że odzyskanie tych kilku punktów może być niezwykle trudne,

1
2
3
1
2
Regrywalność i interakcja.

Zacznijmy od interakcji, której w grze praktycznie nie uświadczysz, a jeśli już to wyłącznie pozytywną. Nie ma mowy o blokowaniu pól na planszy, podbieraniu kart, wyścigu o kolejność, czy punkty. Gracze wręcz współpracują, wspólnie odkrywając żetony przystanków i ułatwiając poszukiwanie kart będących częścią zestawów Cyklu Życia. To tylko potwierdza, gatewayowy charakter rozgrywki.

Regrywalność zależy w dużej mierze od doświadczenia i preferencji graczy. Mariposas nie ma zbyt wiele elementów różnicujących rozgrywkę. Jest jedna mapa ze stałym układem pól, prosty deck kart akcji (ruchu) i zbliżony feeling poszczególnych rozgrywek. Za regrywalnością przemawia spora liczba kart celów, zapewniających zmienne warunki punktowania, losowe rozłożenie żetonów przystanków, czy wybór płytek Zdolności Cyklu Życia. Dla doświadczonych graczy to za mało, za to familijny i casualowy target będzie tą różnorodnością zachwycony!

Czas rozgrywki i skalowanie.

Czas rozgrywki w pełnym, czteroosobowym gronie nie powinien przekroczyć godziny. Szacunkowo wychodzi około 15 – 20 minut na gracza. Dzięki czemu tytuł ten nie zmęczy młodszych fanów gier planszowych, a tym większym i bardziej doświadczonym może służyć jako ciekawe, relaksujące uzupełnienie planszówkowego wieczoru.

Z uwagi na szybsze i częstsze odkrywanie żetonów przystanków, Mariposas działa najlepiej w 3 i 4-osobowym gronie. Zwiększając w ten sposób szansę na kompletowanie sentów kart i korzystanie ze zdolności płytek Cyklu Życia. W partiach dwuosobowych ta strategia jest mocno problematyczna, co troszkę spłyca rozgrywkę. Pomijając ten mankament, Mariposas skaluje się dobrze w każdej konfiguracji graczy.

Napisy końcowe!

Powiem krótko, Mariposas to pięknie wydany, prosty i przystępny gateway, skierowany do szerokiego grona odbiorców. Nie tylko graczy początkujących, casualowych, czy rodzinnych, ale również tych troszeczkę bardziej zaawansowanych. Łączy wszystko, co w grach rodzinnych cenię. Intuicyjne zasady, szybki setup, ciekawą, spójną tematykę oraz walory edukacyjne. Do tego piękne wykonanie oraz solidną mechanikę, w której nic poważnego nie stuka i nie zgrzyta.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z planszowkaimi, spędzając w ten sposób czas głównie z rodziną i dziećmi. Albo grywasz tylko okazjonalnie, ceniąc w grach symbiozę prostoty, elegancji i dobrze skrojonej mechaniki — Mariposas na pewno Cię nie zawiedzie!

Muszę jednak uczciwie ostrzec fanów Elizabeth Hargrave, że Mariposas jest grą znacznie prostszą i mniej zróżnicowaną niż słynne Na Skrzydłach. Inny target graczy, inne oczekiwania, a co za tym idzie także efekt końcowy. Z tego powodu raczej nie wkupi się w łaski doświadczonych graczy, dla których może być co najwyżej ciekawym eksperymentem, niczym ponadto.

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki