Żelazna Kurtyna – recenzja!

Urodziłem się za żelazną kurtyną jak zapewne wielu z Was. Jako dziecko przeżyłem stan wojenny, a będąc nastolatkiem upadek muru berlińskiego i komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. Pamiętam czasy Pewexu, żywności na kartki, oraz wszechobecnego poczucia rezygnacji i bezsilności. Mogłem być co najwyżej biernym obserwatorem zachodzących zmian politycznych, ale teraz… Teraz to się zmieniło za sprawą gry Żelazna Kurtyna wydanej nakładem FoxGames. Nareszcie mogę decydować o losach świata, wspierając ZSRR u boku towarzyszy Stalina i Gorbaczowa, w dążeniu do stworzenia społeczeństwa pozbawionego ucisku i wyzysku klasowego. Lub opowiedzieć się po stronie kapitalizmu, wolności słowa i praw obywatelskich — ramię w ramię z JFK, czy Ronaldem Reaganem. Zasadniczo w przeciągu jednej godziny mogę opowiedzieć się po obu stronach konfliktu — tyle czasu mniej więcej zajmują dwie pełne rozgrywki w Żelazną Kurtynę. Losy świata zależą od Starych Kości — właściwego człowieka na właściwym miejscu!

 

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Rok wydania: 2017 (w Polsce 2019)
Ilość graczy: 2
Czas rozgrywki: 20-30 min
Projektant: Jessica R. Eyler, Tomasz Larek, David Prieto
Wydawnictwo: FoxGames

 

Sztuka Wojny w teatrze świata.

Żelazna Kurtyna to dwuosobowa gra karciana, w której gracze reprezentują dwie największe militarne potęgi drugiej połowy XX wieku — USA oraz ZSRR — uwikłane w konflikt nazywany umownie Zimną Wojną. Gracze stają naprzeciw, starając się uzyskać wpływy i kontrolę w różnych regionach świata, dążąc do zwycięstwa przez całkowitą dominację, lub przewagę punktową na koniec gry.

 

Kurtyna w górę!

Żelazna Kurtyna to gra w przeciąganie liny i to wrażenie towarzyszy nam praktycznie od początku rozgrywki. Fenomen tej małej gry karcianej (18 kart!), opiera się głównie na klimacie i emocjach. Niestety odnosi się to w równej mierze do pozytywnych wrażeń towarzyszących rozgrywce oraz frustracji z powodu losowego i niejednokrotnie bardzo niekorzystnego dociągu kart. Dodatkowym smaczkiem budującym otoczkę gry są wydarzenia na kartach strategii odzwierciedlające tło polityczne i sytuację międzynarodową tamtego okresu.

Wizualny chłód!

Wizualnych zachwytów nie będzie, co nie oznacza, że jest bardzo źle. Rozgrywka opiera się praktycznie wyłącznie na kartach strategii, które od strony graficznej są przeciętne i surowe. Zapewne to celowy zabieg. Ilustracje oddają klimat tamtych czasów, ale kłócą się z moim poczuciem estetyki.

 

Przepraszam, czy ta kurtyna działa?

Żelazna Kurtyna nie prezentuje się zbyt okazale, kilkanaście kart i znaczników może budzić wątpliwość graczy. Do niedawna byłem przekonany, że takie małe pomysły się nie bronią, są zbyt proste, brakuje w nich głębi i różnorodności. Jednak od czasu pojawienia się skreślanki Boomerang wiem, że nie należy ich z założenia spisywać na straty, ponieważ czasami liczy się jakość — nie ilość. Żelazna Kurtyna zaskakuje tym bardziej że opiera się na mechanice Area Control, która przy tej ilości kart wydaje się utopijnym pomysłem — a jak jest w rzeczywistości?

+ 18 kart podzielonych na obóz sowiecki i amerykański. Każda z nich posiada unikalny efekt (wydarzenie), wartość wpływów i przypisany region świata. Ta różnorodność stwarza mnóstwo możliwości i scenariuszy.

+ Zagrywając karty z ręki, tworzymy mapę świata, która w każdej rozgrywce będzie wyglądała inaczej — to w istotny sposób wpływa na regrywalność tytułu,

+ Proste i bardzo przystępne zasady powodują, że rozgrywka jest płynna i klarowna,

+ Kontrolę nad regionami uzyskujemy poprzez wpływy, które możemy umieszczać na 2 sposoby — korzystając z wartości wpływu podanych na kartach, lub rozpatrując wydarzenia. W przypadku tych drugich znacznie łatwiej inwigilować regiony będące pod kontrolą przeciwnika,

+ Żelazna kurtyna posiada ciekawy mechanizm punktowania. Punkty zdobywamy za przewagę i wpływy w regionach. Każdy region może punktować dwukrotnie, na koniec gry i w trakcie rozgrywki, o ile zostanie aktywowany przez graczy,

+ Jedną z pięciu kart otrzymanych w trakcie setupu pozostawimy zakrytą do celów punktowania końcowego za Następstwa. Oznacza to, że nie mamy pewności, jakie karty pozostały w grze, a przez to, które regiony na pewno będą punktowały dwukrotnie. Wpływa to również na układ sił na mapie i naszą taktykę. Świetne rozwiązanie, bez którego rozgrywka byłaby zbyt przewidywalna i policzalna,

+/ W trakcie gry niejednokrotnie możemy być zmuszeni do zagrywania kart frakcyjnych należących do drugiej strony konfliktu. Wprawdzie zapewniają obustronne korzyści, ale bywają sytuacje, w których wyraźnie wzmacniają przeciwnika,

+ Dlatego kluczowym elementem rozgrywki jest odpowiednie wyczucie czasu oraz umiejętność przewidywania taktyki i ruchów rywala. To jeden z najbardziej emocjonujących aspektów gry,

Jednak losowy dociąg może znacząco zmniejszyć nasze szanse na końcowy sukces. Szczególnie w sytuacji, kiedy większość dobranych kart należy do drugiej strony konfliktu albo ma mniejsze znaczenie strategiczne.

 

Suche fakty

Czyli garść nudnych, a jednocześnie niezbędnych informacji w pigułce.

+ Czas gry jest więcej niż satysfakcjonujący, partie są krótkie i intensywne. Pojedyncza rozgrywka zajmuje około 20-30 minut,

+ Zasady są proste i niezbyt wymagające. Tłumaczenie zajmuje maksymalnie około 10-15 minut,

+ Zgadzam się z wydawcą w kwestii minimalnego wieku graczy (12 lat). Area Control to niewdzięczna mechanika dla młodszych graczy, którzy mogą mieć problem z umiejętnym i świadomym planowaniem. Nie bez znaczenia jest też mało dziecięca tematyka,

+ Przy tak krótkim czasie rozgrywki regrywalność może być kluczowym atutem, decydującym o popularności gry. Żelazna Kurtyna zdaje ten egzamin wzorowo!

+ Gra zajmuje mało miejsca. Zabierzesz ją wszędzie — wakacje, wesele, rocznica ślubu — pasuje w każdej sytuacji. Do grania potrzeba tylko niedużej płaskiej powierzchni.

 

„Gdy dorosły chmurny — marszczy brew,
Wtedy wojna jest i psika krew.”

Na szczęście większość rozgrywek w Żelazną Kurtynę odbywa się bez rozlewu krwi — chociaż emocji nie brakuje, a testosteron buzuje. Zabrzmiało szowinistyczne, nic jednak nie poradzę, że ten temat i mechanika przyciąga głównie facetów. Nie martwcie się drogie Panie, z pewnością i wam przypadnie do gustu!

Trudno nie zauważyć podobieństwa do Zimnej Wojny — kultowej gry o tej samej tematyce i zbliżonej mechanice. Oczywiście Zimna Wojna to znacznie większy i bardziej skomplikowany tytuł jednak liczę, że fani nie poczują się urażeni tym porównaniem. Żelazna Kurtyna to kieszonkowa wersja Zimnej Wojny i tyle. Oczywiście uproszczona i krótsza, ale zapewniająca zbliżone wrażenia z rozgrywki.

Niestety w obu dostrzegam jeden znaczący mankament — losowość! Teoretycznie jest wkalkulowana w rozgrywkę i trzeba się z nią liczyć, ale czasami mocno wpływa na nasze możliwości i stawia na przegranej pozycji. Na szczęście tak niekorzystny dociąg kart nie zdarza się często.

Wraz z kolejnymi rozgrywkami przychodzi doświadczenie, które pozwala na bardziej świadomy wybór strategii i wykorzystanie znajomości kart. Na pewno Żelazna Kurtyna zyskuje przy bliższym poznaniu, warto więc obdarzyć ją kredytem zaufania. Nie każdemu przypadnie do gustu i pewno nie trafi do waszych topek, ale to naprawdę ciekawy i solidny tytuł dwuosobowy.