Wpisy

New Frontiers – Recenzja!

13 lat! Tyle minęło od premiery Race for The Galaxy! Szmat czasu. Mój syn jest w podobnym wieku, tylko w przeciwieństwie do kultowej gry Thomasa Lehmanna po nim niestety łatwiej dostrzec upływ czasu. RftG w bezprecedensowy sposób oparła się nieuchronnemu biegowi rzeczy. Nie starzeje się, nie traci na wartości i po latach sprawia wrażenie równie brzydkiej, jak w dniu wydania. Nie bez powodu przez wielu uważana za najlepszą karciankę ever! Doczekała się kilku dodatków i trzech reinkarnacji. Pierwszą był Roll (2014), kościana wariacja Race’a. Ładne wydanie, customowe kości i odpowiedni hype sprawiły, że stał się modny i pożądany. Bardziej przystępny, ładniejszy, ale subiektywnie gorszy od pierwowzoru. Podobnie jak wydany niedługo później Jump Drive (2017), który z założenia miał być prostszą wersja Race’a, okazał się jednak zbyt prosty i powtarzalny. Trzecim i na razie ostatnim wcieleniem jest New Frontiers, niedawno wydana w polskiej wersji językowej za sprawą wydawnictwa Portal Games. To właśnie tej grze poświęcimy dzisiejszą recenzję. Sprawdźmy jak sobie radzi na tle pozostałych wariacji i czy dorównała kultowemu Race for The Galaxy!

Czytaj dalej

Pracownia Snów – recenzja!

Każdy z nas śni, jedni częściej, inni rzadziej. Niekiedy bardzo wyraźnie pamiętamy przebieg snu, innym razem budzimy się obdarci z większości szczegółów. Pozostają tylko strzępy historii. Czasami jedynie podświadomie czujemy, że była jakaś faza REM (nie mylić z R.E.M.). Wiele lat temu, kiedy byłem dzieckiem, często śniłem o pościgu, przed którym niestrudzenie uciekałem. Zagrożenie było niejasne, ale wrażenia bardzo sugestywne i realistyczne. Budziłem się zazwyczaj w momencie spadania z dużej wysokości, kiedy chwile dosłownie dzieliły mnie przed potężnym wyrżnięciem o glebę. To było na długo przed Matrixem, dlatego nie wiedziałem, że od asfaltu można się po prostu odbić jak na trampolinie. Dziś brakuje mi tej adrenaliny i chętnie powróciłbym do czasów, kiedy śniłem częściej i lepiej. Niestety z biegiem lat coraz trudniej przychodzi nam pamiętanie snów, co niejednokrotnie mylnie odczytujemy jako ich brak.

Na szczęście z pomocą przychodzi Pracownia Snów, dzięki której możemy śnić do woli i zawsze, kiedy tylko przyjdzie nam ochota. Jeśli podobnie jak ja lubicie śnić lub cenicie znakomite gry planszowe, przeczytajcie co mam Wam do powiedzenia na temat najnowszej gry dwojga mało znanych projektantów (David Ausloos i Pierre Steenebruggen), którzy nie boją się śnić i spełniać marzenia.

Czytaj dalej