Kroniki zamku Avel – recenzja!

Materiał reklamowy: Gra Kroniki Zamku Avel została przekazana do recenzji przez wydawnictwo Rebel. Zapewniamy, że wydawca w żaden sposób nie ingerował w treść oraz wnioski zawarte w poniższym materiale / artykule.
Projekt
Przemek Wojtkowiak
Ilustracje
Bartłomiej Kordowski
Liczba graczy
1-4
Czas rozgrywki
60-90 min.
Wydawca
Rebel
Rok wydania
2021
Ocena BGG
8.1 / 10
Moja Ocena
7.5 / 10
Wykorzystane Mechaniki: Modular Board | Cooperative Game | Dice Rolling
Sprawdź, co oferują Kroniki zamku Avel:
  • Proste zasady, przepiękne wykonanie i niski próg wejścia,
  • Poczucie eksploracji, rozwoju postaci i przygody,
  • Znakomite wprowadzenie do gier przygodowych i kooperacyjnych,
  • Całą gamę walorów edukacyjnych dla młodszych graczy.

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Jeśli doceniasz naszą pracę,
wesprzyj nas w dążeniu do perfekcji! Postaw mi kawę na buycoffee.to

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop.

Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

To również potrzeba dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje i odczucia towarzyszące ogrywaniu kolejnych tytułów.

Być może będzie to dla Was zaskoczeniem, ale i ja kiedyś byłem dzieckiem. Kochałem swoje dzieciństwo, wypełnione sportem, kumplami, graniem w karty i kości, a nade wszystko niesamowitym poczuciem swobody. Dzieciństwo smakowane niczym czekoladki Linda, pozbawione nieustannej gonitwy myśli, rozczarowań oraz uciążliwej egzystencji od problemu do problemu. Nowoczesne gry planszowe pojawiły się w moim życiu znacznie później, całkowicie przypadkowo, jako sposób integracji międzypokoleniowej. Impulsem był mój 6-letni syn, który dziś powoli wchodzi w dorosłość. Jak to często w takich sytuacjach bywa, zdecydował przypadek, a ja za nim śmiało podążyłem, odkrywając pasję, której istnienia nawet się nie domyślałem. Do dziś wspominam tamten czas z wielką nostalgią. Rodzinne granie w Small World, Takenoko czy Carcassonne. Szczerą radość syna, wspólny czas przy planszy z mamą oraz tlącą się jeszcze w oczach żony nadzieję, że to tylko kolejny chwilowy pierdolec. No cóż…

Wspomnienia powróciły w momencie kiedy Rebel ogłosił wydanie Kronik zamku Avel. Coś we mnie pękło, musiałem zagrać! Oczywiście bez syna, który dorósł i granie ze starym uważa za kompletną stratę czasu. Zachęcony pięknymi ilustracjami oraz obietnicą prawdziwej przygody, chciałem sprawdzić, co kryją Kroniki zamku Avel. Mając oczywiście świadomość, że nie jest to tytuł dla mnie, że właściwą grupą docelową są tu dzieci oraz ich rodzice. Udało się, wprawdzie bez syna, ale przy wsparciu żony, kilkorga znajomych oraz ich dzieci. Jeśli ciekawi Was, co o Kronikach zamku Avel sądzi taki stary pryk jak ja, zachęcamy do dalszej lektury.

Kroniki zamku Avel to kooperacyjna, familijna gra przygodowa, w której gracze podejmują wspólny trud obrony tytułowego zamku Avel, przed gniewem straszliwego Monstrum i jego pomocników. Bohaterów czeka wytężona praca, trzeba zadbać o mury, pułapki, ale przede wszystkim zahartować się w boju. W całym królestwie, lasach, na gościńcach i podzamczu czają się pomniejsze potwory, wypatrując nadejścia swojego Pana. Gracze muszą stawić im czoła, nim będzie za późno, zanim strach oraz zło przejmą krainę w mroczne władanie!

Kroniki zamku Avel prezentują się wyjątkowo pięknie, niemal magiczne. Niczym spełnienie dziecięcych marzeń, z cudowną oprawą Bartłomieja Kordowskiego (Domek, Wodny Szlak), niesamowitą estetyką produktu i wysoką jakością wykonania, skoncentrowaną na najdrobniejszych detalach. W pudełku znajdziemy między innymi customowe kości, dwuwarstwowe plansze graczy oraz mnóstwo kolorowych elementów z tektury i drewna. Do czytelnej, momentami zabawnej instrukcji zawierającej szkic fabularny gry, dołączono równie zabawny Bestiariusz oraz bardzo tematyczną mapę gwiazdozbiorów, dzięki której bez problemu wybierzemy imię oraz przydomek naszego dzielnego bohatera.

Fabularne wprowadzenie, w połączeniu z przepiękną oprawą stanowią zapowiedź czegoś wyjątkowego, ale to nie wszystko, jest jeszcze klimat! Kraina Avel tętni życiem, kusząc graczy (szczególnie tych młodszych) obietnicą przygody, eksploracji oraz walki. Walorów grze dodają również asymetryczny rozwój postaci oraz kooperacyjny tryb rozgrywki.

Nadrzędnym celem gry, jest ochrona zamku Avel przed hordą sługusów oraz ich Panem, potwornym Monstrum. Rozgrywka trwa określoną liczbę rund, ale może się zakończyć przedwcześnie naszą porażką, jeśli do zamku wedrze się choć jeden przeciwnik. Kroniki to klasyczny coop, dlatego każdą rundę powinna poprzedzać faza planowania. Tura gracza składa się z wykonania dwóch dowolnych, spośród czterech dostępnych akcji: ruchu, walki, odpoczynku lub rozpatrzenie akcji miejsca. Ruch wymusza eksplorację, czyli odkrywanie kolejnych kafli mapy w poszukiwaniu pól akcji, za których sprawą gracze mogą przygotować się do obrony przed nadchodzącym zagrożeniem. Do walki używamy kości oraz modyfikatorów (ekwipunek), natomiast wspomniane już akcje miejsc zapewniają monety, ekwipunek (modyfikatory), stawianie umocnień, pułapek oraz pieczęci blokujących leża potworów.

Po wykonaniu akcji przez każdego z graczy następuje zakończenie rundy. Znacznik rund przesuwa się o jedno pole, aktywując jednocześnie jeden z dostępnych efektów. Trzy rundy przed przybyciem Monstrum, gracze tracą możliwość przygotowania księżycowych pieczęci, rundę później nie mogą już stawiać pułapek, a w kolejnej budować murów. Dotarcie znacznika astrolabium na ostatnie pole toru księżyca zwiastuje natychmiastowe przybycie Monstrum, a wraz z nim — zależnie od poziomu trudności gry — hordy mniejszych oraz większych potworów. Od tego momentu znacznik rund już się nie przemieszcza, a cała uwaga graczy koncentruje na eliminacji zagrożenia. Gracze wygrywają, jeśli uda im się pokonać wszystkich przeciwników, a przegrywają, jeśli choć jeden z nich – wliczając w to Monstrum – przedrze się do zamku.

Brzmi niezwykle obiecująco, pytanie, czy działa? Zastanówmy się… zasady są klarowne i intuicyjne, a rozgrywka – jak przystało na coopa – dynamiczna i angażująca. Modularna plansza z losowym rozmieszczeniem kafli, zróżnicowanie poziomu trudności oraz możliwość dostosowania zasad do wieku i umiejętności graczy, zwiastują sporą regrywalność. Eksploracja mapy połączona z semi losowym dociągiem ekwipunku, czy walką opartą na kościach oraz modyfikatorach, wzbudzają niemałe emocje i to nie tylko wśród dzieci. Mało tego, Kroniki zamku Avel mają sporo walorów edukacyjnych, a wiadomo nie od dziś, że to właśnie nauka poprzez zabawę przynosi zazwyczaj najlepsze rezultaty. Gra uczy między innymi współpracy, cierpliwość, umiejętności planowania i podejmowania decyzji pod presją.

Jeśli do tego dodamy całą gamę przeciwników i elementów ekwipunku, robi się epicko! Tym bardziej że obie stanowią integralną część walki, tego, co tygryski lubią najbardziej. Walka sprawia graczom sporo radości, w szczególności tym młodszym. Może dlatego, że nie jest całkowicie losowa. Można nią efektywnie zarządzać za pomocą całej palety modyfikatorów. Gracze dysponują również sposobami na ograniczenie mobilności i wytrzymałości przeciwników. Pułapki, mury, blokady — wszystkie ważne, każda na swój sposób niezbędna. Jest coś jeszcze – kapitalny patent z plecakiem i ograniczoną przestrzenią 2D. Możemy tam chować wszystko pod warunkiem, że się zmieści, a z tym bywa różnie.

W grze dostrzegam też kilka drobnych ograniczeń, niektóre z nich rozwiązuje zakup „Niezbędnika poszukiwacza przygód”, niepozornego, ale bardzo fajnego dodatku. Czego brakuje? Po pierwsze zmiennych warunków zakończenia gry – jest tylko jeden, a to zdecydowanie za mało! Po drugie większej różnorodność kafli mapy, choć ten problem po części rozwiązuje wspomniany dodatek, w którym oprócz kafli znajdziemy nowych przeciwników, elementy ekwipunku oraz sojuszników!

Kroniki Zamku Avel to przede wszystkim gra familijna, nastawiona na kooperacyjną zabawę w rodzinnym gronie. Głównym targetem są oczywiście nasze pociechy, te młodsze oraz ciut starsze, ale bez przesady. Zgodnie z oznaczeniem na pudełku, dolne widełki wiekowe wynoszą 8 lat. Ja dostrzegam tu spory potencjał na granie z kumatymi sześciolatkami, za to nie wydaje mi się, żeby tytuł ten zainteresował zapatrzonych w technologię nastolatków. Patrząc przez pryzmat młodszych graczy, Zamki posiadają jeszcze jedną, niezwykle istotną zaletę – krótki czas gry (zazwyczaj 60-80 minut), a oprócz tego naprawdę dobrze się skalują. Liczba graczy nie wpływa na flow rozgrywki, choć mam wrażenie, że im więcej, tym łatwiej. Jest nawet tryb solo — zagrałem, polecam, jest spoko!

Od kilku lat z dużym zaciekawieniem obserwuję planszówkowy boom, poparty rozwojem całego rynku — od graczy po wydawców. Dzieje się tak za sprawą lawiny crowdfundingowych nowości i nawałnicy rodzimych premier, z akcentem na tytuły, które swoim zasięgiem oraz popularnością biją na głowę każdą grę cywilizacyjną, dungeon crowlera, czy karciankę LCG. Planszówkowych hegemonów pokroju Wsiąść do Pociągu, Dixit, Carcassonne, a być może niedługo również Kronik zamku Avel. To za ich sprawą przybywają kolejne pokolenia graczy, a nasze ukochane hobby zyskuje na popularności. Nie wiem, jaka przyszłość czeka grę z uniwersum Avel, ale nie tylko ja dostrzegam w niej ogromny potencjał oraz spore aspiracje.

Muszę przyznać, że kooperacyjna gra Przemka Wojtkowiaka w subtelny sposób łączy najlepsze cechy gier przygodowych. Podane w przystępnej, a zarazem niebanalnej formie, skrojonej na potrzeby młodszych adeptów planszówkowego rzemiosła. Kroniki zamku Avel mogą uchodzić za synonim dobrej zabawy. Z fabularyzowanym, pełnym humoru przygodowym wstępem oraz ciekawą mechaniką eksploracji. Ekscytującym, choć trochę losowym rozwojem bohaterów, a także bardzo emocjonującą (szczególnie z perspektywy młodszych graczy) walką, opartą na kościach oraz wspomnianych już modyfikatorach.

Kroniki zamku Avel są pomostem w kierunku bardziej zaawansowanych gier planszowych. Kolejnym etapem planszówkowej, jak i pozaplanszówkowej edukacji. Uczą współpracy w grupie, podstaw planowania, podejmowania samodzielnych decyzji i radzenia sobie z ich konsekwencjami. Gra Przemka zachwyci dzieciaki — to raczej oczywiste, ale co z rodzicami? Zapewniam, że przygody w uniwersum Avel nie staną się kolejnym z wielu Waszych uciążliwych obowiązków. Prędzej przyjemnym sposobem na odstresowanie po trudach dnia, znakomitym pretekstem do wspólnej, rodzinnej aktywności i kolejnym powodem do dumy ze swoich dzieci.

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki