Plakaty zdrapywane Top Scratch – recenzja!

Sprawdź, co oferują plakaty planszówkowe do zdrapywania:
  • Świetną jakość połączoną z wizualną elegancją oraz minimalistyczną estetyką;
  • Zajebistą zabawę w realizację celów oraz odkrywanie kolejnych elementów plakatów;
  • Ciekawy i mniej liniowy sposób spojrzenia na nasze hobby;
  • Motywację do odkrywania tego, co w naszym hobby najlepszego;
  • Szansę na poznanie gier, których normalnie nigdy byśmy nie ograli oraz zdobycie nowych planszówkowych doświadczeń.

.

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

W nowoczesne gry planszowe grywam już dekadę. Jedni powiedzą „szmat czasu”, na innych nie zrobi to większego wrażenia. Ich staż jest porównywalny, a może znacznie dłuższy od mojego. Niemniej łączy nas pasja, w ramach której doświadczamy hobbystycznego rollercoastera. Radości i ekscytacji, ale także zmęczenia materiału, a niekiedy również wypalenia. Dziesięć lat to szmat czasu. Niemal tysiąc poznanych gier, za którymi stoi kilka tysięcy rozgrywek! Zaczynam poważnie rozmyślać, jak dalece granie sprawia mi jeszcze fun, a w jakim stopniu jest już tylko rutyną? Gram, ponieważ lubię, czy dlatego, że jestem w tym dobry? Zmęczenie materiału objawia się wszelako, u mnie najczęściej brakiem motywacji do poznawania nowych gier, jaki i samym brakiem chęci na granie. Za tym wszystkim stoi natłok obowiązków i niedobór czasu, który towarzyszył mi od zawsze, ale do niedawna aż tak nie przeszkadzał. Starość nie radość, tak mówią. Zastanawiam się, czy stałem się planszówkowym malkontentem, a może ostatnie 2 lata to po prostu posucha? Gier z pewnością jest więcej, ale jakości już nie ta, co kiedyś. Chyba nie bez powodu do mojej kolekcji powróciła Agricola oraz kilka innych, zasłużonych tytułów. Jeszcze niedawno przekonany byłem, że planszówki, to hobby na całe życie, teraz szukam „kołka”, na którym przyjdzie mi zawiesić „buty”.

Czarne myśli, ale czy naprawdę uzasadnione? Może to nie koniec przygody i nie chodzi o wypalenie, ale motywację, której mi obecnie tak bardzo brakuje. Nic tylko ogrywanie nowości, a te nie raz, nie dwa, okazują się ledwie cieniem starszych, chociaż nadal lepszych tytułów. Skoro tak się sprawy mają, to może czas najwyższy zmierzyć się z nim po raz wtóry. Przypominając sobie nie tylko dlaczego, ale również, w co warto grać! Wiem, powinienem zatrudnić psychologia, jednakże żona jest przekonana, że pomóc nie zdoła mi już nawet najlepszy fachowiec. Na razie znalazłem tańszy, a przy okazji znacznie przyjemniejszy sposób – zdrapywanki!

Tak oto narodził się pomysł zakupu dwóch plakatów, które razem stanowią dla mnie nie lada wyzwanie. Plakatów, dzięki którym planszówkowa egzystencja na nowo nabiera sensu i zaczyna cieszyć jak dawniej. Nie tylko w sferze grania, ale również planowania i realizacji. Tym bardziej że wspomniane plakaty, o których już za chwilę powiem Wam ciut więcej, produkowane są przez pasjonatów naszego hobby, znajdujących się obecnie w niezwykle trudnej sytuacji. Pod brzemieniem najeźdźcy, który za nic ma sobie prawa człowieka i pokojowe traktaty. Tak, zapewne już się domyślacie. Twórcy zdrapywanych posterów, firma Top Scratch ma swoją siedzibę w Kijowie. Dla mnie stanowi to kolejny wyśmienity pretekst i impuls, dla którego warto podjąć się tego niecodziennego wyzwania. Hobbystycznej próby generalnej, za jaką uważam realizację kilkudziesięciu challenge oraz ogrania stu, w większości znanym mi już tytułów. Mógłbym oczywiście pójść na skróty, zakreślając poznane wcześniej gry, ale nie… bez wyzwania nie ma zabawy!

Jeśli część z Was dalej nie wie, o czym ten stary piernik pisze, już pędzę z wyjaśnieniem. Większość temat może być znany, chociaż niekoniecznie w sferze planszówkowej. Zapewne kojarzycie plakaty powleczone nieprzeniknioną czernią, pod którymi znajdują się tematyczne cuda czekające na odkrycie, a zasadniczo zdrapanie. Dla jednych będą to zwierzęta, dla innych miejsca podróży lub klasyka kinematografii. Dla nas planszówkowych freaków są to gry! Takie plakaty pozwalają na nowo odkryć pasję, szczególnie jeśli podobnie do mnie czujecie planszówkowy przesyt, wzmocniony brakiem celu i motywacji. A może po prostu lubicie wyzwania i dobrą zabawę? Niezależnie od powodów, pomysł zdrapywanych plakatów jest równie prosty, co genialny. Napisać, że na nowo nadał sens mojemu hobby, to za mało. Szczególnie że pozyskane przeze mnie plakaty zawierają zestaw całkowicie różnych wyzwań, ale sposób, w jaki się uzupełniają, jest wręcz fenomenalny!

Nie chodzi już nawet o wysoką jakość wykonania oraz zestaw pomocnych i niezbędnych w tym przedsięwzięciu akcesoriów. Prezentację i wygląd, który z czasem i zdrapaniem kolejnych, ukrytych pod osłoną czerni ilustracji, nabiera odpowiedniego kolorytu i estetycznej różnorodności. Rzecz w odkrywaniu i realizacji kolejnych zadań, dzięki którym moja planszowa egzystencja ponownie nabiera sensu i znaczenia.

Za każdym razem, kiedy uda mi się spełnić jedno z zadań, biorę dołączony drapaczek w kształcie mepla i zdrapuje fragment plakatu. Po to, żeby sobie oraz całemu światu – bądźmy szczerzy, żona ma to w dupie – udowodnić, jak należy realizować cele i challenge! Z frajdą i dumą odkrywam kolejne ilustracje gier, w które udało mi się zagrać oraz odblokowanych osiągnięć, a te są najróżniejsze – smutne, zabawne, kosztowne, trudne i pokręcone. Niektóre wiszą nade mną niczym mission impossible. Podzielone na pięć tematycznych grup, w taki sposób, żeby ich realizacja nie tylko stanowiła wyzwanie, ale sprawiała przy tym fun. Choć są i takie, których realizacja może nas zaboleć, w przenośni oczywiście. Zróżnicowanie jest na tyle duże, że każdy co innego uzna za łatwe, trudne lub niemożliwe do wykonania. Czy to granie na dziesiątym albo wyższym piętrze, partyjkę z całkowicie obcymi współgraczami, a może wsparcie gry za kwotę co najmniej 100 dolców! Granie codziennie przez bity tydzień, a może raz, ale konkret, bo w tytuł powyżej 4h! Dla mnie najtrudniejsze wydają się zadania, które nakazują wstrzemięźliwość od grania (2 tygodnie) i zakupu gier (2 miesiące!). Ktoś powie, że niektóre cele są do dupy, bez sensu i wbrew idei, ale czy naprawdę? Każda, nawet najpiękniejsza pasja co pewien czas potrzebuje oddechu i umiaru, bo życie nie zaczyna i nie kończy się wyłącznie na hobby. Dlatego właśnie Board Games Hero Challange jest tak pięknie różnorodny, a jednocześnie tak zajebiście wciągający. Cóż… 40 zadań samo się nie zrobi, no może niektóre, lecz większa część będzie wymagać od Was kreatywności, poświęcenia, niesztampowego myślenia, otwartości, a nawet altruizmu i szczodrości. Hero Challange, niczym późno nastawiony alarm przypomina nam o tym, co teoretycznie stanowi integralną część naszego hobby, ale o czym nie zawsze zdajemy się pamiętać.

Drugi plakat — kolejna zdrapka, pozornie znacznie prostsza, lecz tak naprawdę dużo trudniejsza. Oczywiście mam tu na myśli Top 100 Board Games BGG Challenge, który zakłada zagranie w 100 gier okupujących najwyższe miejsca rankingu Board Game Geek. To jest zadanie, które do pewnego momentu robi się samo, a później zaczynają się schody. Setka bardzo różnorodnych, niekiedy trudnych, długich, czy ciężko dostępnych gier, to wymagające zadanie, nawet dla ekstremalnie zaawansowanych graczy. Szczególnie jeśli założycie sobie – podobnie jak ja – że odkrywanie, czy też zdrapywanie nie ma prawa działać wstecz. Każdą ze stu znajdujących się tam gier należy ograć, nawet jeśli grę znamy już na wylot. Nawet kiedy ogrywaliśmy je sto razy, jak choćby ja swoje ukochane Everdell czy Podwodne Miasta. Z mojej perspektywy, czyli zaawansowanego gracza, taki challenge to znakomity sposób na odświeżenie wielu wspaniałych gier, które w natłoku nowości często nam umykają, pomimo że są od nich lepsze. Dla początkujących oraz średniozaawansowanych graczy, to z kolei wspaniała sposobność poznania najlepszych tytułów, jakie oferuje nasze hobby. Kwintesencji i esencji nowoczesnych gier planszowych. Szkoda jedynie, że autorzy nie mogą korzystać z oryginalnych ilustracji gier (prawa autorskie), bo zamienniki – chociaż nie raz, nie dwa świetnie ilustrowane – nie zawsze oddają ducha gry i tego, z czym wizualnie nam się kojarzy. Warto dodać, że plakaty z Top 100 są aktualizowane, ale z pewnością nie z częstotliwością „raz dziennie”. Na przykład ten, który posiadam, nie zawiera jeszcze Ark Nova, ale kilka innych nowości z ostatnich miesięcy już tak.

Oba plakaty uwielbiam, także dlatego, że tak pięknie się dopełniają. I właśnie w takim zestawie polecam je najbardziej, co oczywiście nie oznacza, że nie możecie wybrać tylko jednego. Jasne, że możecie, nie tylko ze względu na wspaniały pomysł, inicjatywę oraz wykonanie, ale za sprawą preferencji oraz perspektywy dobrej zabawy. Nie musicie kierować się potrzebą wsparcia, chociaż w sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się producent, zapewne będzie mile widziana. Pamiętajcie, że z Waszej perspektywy chodzi o dobrą zabawę, ale także szansę, jaką otwierają przed Wami oba postery. Dla mnie to czysta frajda dlatego tak Was do tego pomysłu zachęcam. Nie przegapcie okazji na wzbogacenie planszówkowej świadomości, przywrócenie mocy (za dużo Star Wars ostatnio), motywacji oraz radości obcowania z grami planszowymi.

Biorąc pod uwagę fun oraz jakość, plakaty zdrapki wcale nie są drogie. Szczególnie patrząc przez pryzmat galopującej inflacji, abstrakcyjnych cen paliwa oraz jebutnego wzrostu kosztu kredytów. Cena każdego z nich wynosi obecnie około 125 zł i z tego, co wiem, nie odbiega od cen rynkowych. Jeśli martwicie się o koszty logistyczne, to zupełnie niepotrzebnie, bo tych zwyczajnie nie ma. Jedyne koszt, jakie przyjdzie Wam ponieść, to niewielki haracz pocztowy w wysokości mniej niż 10 zł. Żadnych ukrytych kosztów i podatków. Transport dotarł do mnie po mniej więcej dwóch tygodniach, a plakaty zostały zabezpieczone lepiej niż dostawa złota do Fort Knox. Nie tylko spakowane w grubą, tematycznie ilustrowaną kartonową tubę, ale owinięte od zewnątrz folią bąbelkową oraz folią stretch. Temat nie do zniszczenia… nawet przez naszą kreatywną Pocztę Polską! Oczywiście jak zwykle przesadziłem, podklejając je dla lepszego efektu płytą piankowo-tekturową, ale musicie mi te odchyły wybaczyć, już tak mam 🙂 .

Podsumowując, kupujcie i zdrapujcie, bo to zajebista zabawa i niezła motywacja, żeby odejść od schematów oraz utartych, często nudnych planszowych przyzwyczajeń. Poniżej link do profilu Top Scratch oraz wybranych plakatów, o których tyle dobrego usłyszeliście powyżej. Jeśli macie ochotę pobawić się w zdrapywanie, albo tak zwyczajnie wesprzeć producenta, zachęcam do klikania i kupowania. I bez obawy, jak z tych przeklików nic nie mam, to tylko przyjacielska inicjatywa. Również dobrze możecie wejść bezpośrednio na etsy.com i tam znaleźć Top Scratch. Miłego zdrapywania!

Plakat – Top 100 gier planszowych BGG

Plakat Board Game Hero Challenge

Top Scratch na Etsy.com

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki