Jak odpicować grę: Lords of Waterdeep – przegląd komponentów!

Materiał reklamowy: Ponieważ część z opisanych poniżej komponentów została nam przekazana do recenzji , artykuł oznaczamy jako sponsorowany.  Jednocześnie zapewniamy, że ich twórcy w żaden sposób nie ingerował w treść oraz wnioski zawarte w poniższym materiale / artykule.
Co znajdziesz w tym poradniku:
  • Kilka pomysłów na odpicowanie własnej kopii Lords of Waterdeep,
  • Insert z prawdziwego zdarzenia,
  • Poszukiwacze przygód nareszcie wyglądają jak…
  • Mały lifting naszych zacnych agentów,
  • Każdy może grać w polską edycję LoW,
  • Monety, po których będziesz mieć moralnego i finansowego kaca,
Logo Blog Stare Kości

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Jeśli doceniasz naszą pracę,
wesprzyj nas w dążeniu do perfekcji! Postaw mi kawę na buycoffee.to

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

Nie oceniam ludzi przez pryzmat ich pochodzenia, koloru skóry, czy wyznania. Tak, jak nie jestem za stosowaniem odpowiedzialności zbiorowej, ale… Rozumiem i popieram wykluczenie Rosji za agresję na niepodległą Ukrainę, traktując jako stan wyższej konieczności. Niestety takie wykluczenia dotykają również wielu zwykłych, niewinnych ludzi, którzy z agresją i wojną nie mają nic wspólnego. Również fanów gier planszowych, takich jak ty czy ja. 

Długo i celowo zwlekałem z napisaniem tego tekstu, ponieważ tak się przypadkiem składa, że komponenty, o których zamierzam napisać, pochodzą od twórców po obu stronach konfliktu. Konfliktu, w którym jest tylko jeden agresor i jedna ofiara. Ja jednak wierzę, że wielu obywateli Rosji, w tym planszówkowi twórcy home made, o których dziś wspomnę, potępiają ów akt agresji równie mocno, jak my. Mam również nadzieję, że nikogo tym tekstem nie urażę. Jestem przekonany, że nasze hobby może funkcjonować ponad jakimikolwiek podziałami. Wbrew zakazom, pieprzonym ambicjom polityków, czy działaniom radykalnych szaleńców, którzy ludzkie życie mają za nic.

W tym duchu zaprezentuję Wam kilka sposobów na ulepszenie — czytaj upiększenie — Lords of Waterdeep. Jednej z najlepszych znanych mi gier, zbudowanej w oparciu o klasyczną odmianę mechaniki worker placement. Dla wielu z Was — dla mnie z pewnością — ikony pośród gier euro z wysokim poziomem interakcji oraz prostymi, ale niezwykle satysfakcjonującymi założeniami strategiczno-mechanicznymi. Nie czas ani miejsce na recenzję LoW, ale jeśli dotychczas nie mieliście okazji w nią zagrać, to polecam jak najszybciej nadrobić to niedopatrzenie.

Krok 1 – funkcjonalny insert warunkiem dobrej zabawy!

Podstawowe pytanie brzmi: czy LoW potrzebuje nowego, lepszego insertu? Zdecydowanie tak, nie tylko w celu utrzymania porządku czy optymalizacji setupu, ale po to, żeby komponenty podstawki oraz dodatku zmieścić w jednym pudełku. Każdy, kto w LoW regularnie grywa wie, że podstawka — choć zacna — jest zaledwie preludium do wyśmienitej zabawy, jaką tytuł ten oferuje z dodatkiem. 

Przeciwnicy tego pomysłu zechcą zapewne argumentować, że przecież każde pudełko LoW posiada własny insert. Prawda, ale te są na bakier z użytecznością, a całość już od dawna trąci myszką. Na szczęście graczom przychodzi z pomocą team Tower Rex, razem ze swoim autorskim rozwiązaniem. Pochodzący z Kijowa producent komponentów ze sklejki i płyty MDF oferuje funkcjonalne inserty, wsparte wyjątkowym designem. Nie sposób pomylić ich z żadnym innym. W dedykowanym LoW królują ornamenty półksiężyca oraz gwiazdy, w sposób naturalny dopełniające klimatu i estetyki gry. 

Co jeszcze ważniejsze, insert od Tower Rex jest w pełni modularny, dzięki czemu elementy z których się składa można wyjąć i postawić na stole. Wzbogacając tym samym wrażenia wizualne, ale przede wszystkim ułatwiając setup oraz zarządzanie rozgrywka. Dotyczy to szczególnie trzyczęściowego podajnika na karty. Podajnika mieszczącego karty w koszulkach, jak na przemyślany insert przystało. Nie zapominajmy o zasobnikach oraz podajniku na budynki. Dzięki nim znacząco skrócimy czas setupu i porządkowania komponentów po rozgrywce. Na szczęście większość zasobników — w tym sześć na komplety graczy — posiada sprytne zamknięcia, eliminujące ryzyko rozgardiaszu w pudełku w trakcie leżakowania, czy transportu.

Chciałbym również zwrócić Waszą uwagę na nietypowy sposób montażu insertu. Wybierając go, byłem przekonany, że nie raz, nie dwa będę zmuszony ubrudzić się klejem, zanim ostatecznie ujrzę, jak prezentuje się w pełnej krasie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że pomysł oparty jest na bezklejowym – chociaż nietypowym – montażu, podobnym do rozwiązań stosowanych przez e-raptor, z dwiema istotnymi różnicami. Inserty Tower posiadają unikalny harmonijkowy mechanizm wciskowy (kilka równoległych wcięć w płycie), który sprawia, że w przeciwieństwie do tych drugich mogą zajmować całą objętość pudełka. Niestety ich ewentualny demontaż i powtórny montaż może być ciut problematyczny. 

Początkowa nieporadność w montażu szybko przekształca się w brawurę, a łączenie elementów nie nastręcza większych problemów. Rozłożony w trakcie rozgrywki insert prezentuje się wybornie, odczuwalnie poprawiając komfort gry. Po doświadczeniach ostatnich partii nie zamieniłbym go na żaden inny, szczególnie że do klejenia płyty czy sklejki podchodzę jak pies do jeża 🙂 . 

Cena, choć wcale niemała, jest z pewnością adekwatna do jakości, prezentacji oraz umiejętnego rozplanowania całej konstrukcji. W chwili kiedy piszę ten artykuł, inserty Tower Rex objęte są 25% rabatem, ale nie wiem na jak długo. Warto dodać, że przesyłka jest bezpłatna, a czas realizacji zamówienia z Ukrainy w moim przypadku nie przekroczył 14 dni roboczych. Jedyne opłaty dodatkowe, z jakimi należy się liczyć, to opłata pocztowa w wysokości 8-9 zł, ale to standard dla wszystkich przesyłek z tego kierunku. Jeśli martwicie się o poziom logistyczny, to zupełnie niepotrzebnie, zabezpieczenia przesyłki były na najwyższym poziomie. 

Tu znajduje się oferta insert do LoW

Pełna oferta Tower Rex

Krok 2 – jak zamienić kostki na prawdziwych bohaterów?

Jedną z podstawowych wad wizualnych LoW są kostki reprezentujące zróżnicowane profesje poszukiwaczy przygód. Wśród nich znajdziemy kleryków, magów, rycerzy czy łotrzyków. Jeśli dysponujemy grą Lords of Xidit, możemy skorzystać z dostępnych tam figurek, kolorem oraz profesją — mniej lub bardziej — odpowiadających tym z LoW. Niestety ciągłe przekładanie znaczników pomiędzy różnymi grami potrafi irytować nie mniej, niż sześciany reprezentujące naszych bohaterskich najemników. Czy możemy z tym coś zrobić? Cóż rozwiązań jest kilka, od pogodzenia się z faktem, że jest antyklimatycznie, ale bez dodatkowych kosztów, przez zamówienie plastikowych zamienników 3D, po zakup dedykowanego drewnianego kompletu awanturników. Ja wybrałem to ostatnie, a dokładnie zestaw oferowany przez Meepelwood, rosyjskiego producenta wyrobów drewnianych do gier planszowych oraz RPG. Dlaczego drewniany? Ponieważ w dodatku do LoW są bardzo ładne drewniane czaszki, których zmieniać nie warto. Łatwiej było dopasować znaczniki, a kształtowane drewienko zawsze na propsie.

Cena zestawu wahała się w granicach 20 dolarów. W skład wchodziło 100 elementów, po równo podzielonych na cztery wspomniane wcześniej profesje. Oczywiście na etsy.com znajdziecie kilka alternatywnych zestawów, ale ten na tle konkurencji wyróżnia się wyjątkową dbałością o szczegóły. Różnorodnością kształtów w ramach poszczególnych profesji oraz wyjątkową fakturą materiału. Producent zastosował prosty, ale zdecydowanie trafiony zabieg delikatnych nacięć, uzyskując wrażenie głębi i większej szczegółowości znaczników. Meeple wykonane są z litego buku, a ich obróbka jest niemal perfekcyjna. W LoW potęgują estetyczne i klimatyczne wrażenia z rozgrywki, stanowiąc miłą i bardzo pożądaną odmianę od topornych znaczników wydawcy. Tak właśnie powinny wyglądać oryginalne znacznik, tego oczekują dziś gracze, również ci, dla których to głównie mechanika stanowi o wartości gry. 

Uwaga! – w przypadku komponentów marki Meeplewood nie poratuję Was linkami, ponieważ rosyjscy twórcy home made zostali wykluczeni z etsy.com. Nie wiem, czy oraz komu kibicują, ani jak długo potrwa ten stan rzeczy, ale wierzę, że nasze hobby może istnieć ponad podziałami. Łącząc się w bólu z obywatelami Ukrainy i dla zasady nie zamieszczę tu również linku do ich oficjalnej strony internetowej. Może zmieni się to w przyszłości, ale póki co jest, jak jest.

Krok 3 – Skoro powiedziałem „a”, trzeba powiedzieć…

Nie wypadało na tym poprzestać, dlatego zdecydowałem się również na wymianę oryginalnych agentów, na nowych, z założenia bardziej dopasowanych do wybranych wcześniej poszukiwaczy przygód. Wybór padł oczywiście na Meepelwood i ich dedykowany zestaw komponentów graczy (Agentów). I jeszcze drugi, w którym znajdziemy pozostałe znaczniki niezbędne do gry, w tym Ambasadora oraz wieżę (znacznik pierwszego gracza). Całość wykonana z tego samego materiału i tą samą techniką. Agenci różnią się za to rozmiarem, ich wysokość dochodzi do 30 mm! W trakcie rozgrywki łatwo ich rozpoznać, a ponieważ różnią się kształtem także w ramach poszczególnych frakcji, dodają grze kolorytu i uroku.

Czy te zestawy są Wam niezbędne? Z pewnością ze wszystkim zaprezentowanych tu komponentów najmniej, lecz ja swojego wyboru nie żałuję. Istnieje jednak kilka „ale”… Po pierwsze, ich kolory są nie do końca zgodne z oryginalną kolorystyką graczy. Nikt by zapewne tego nie zauważył, gdyby nie brak znaczników punktowania, tożsamych fakturą oraz barwą z Agentami. Drobiazg, którego finalnie bardzo szkoda. Szczególnie że ich obecność miałaby marginalny wpływ na cenę, oscylującą w granicach 16-18 dolarów — licząc oba zestawy. Druga uwaga dotyczy białych znaczników, na których wycięcia są za mało wyraźne, a przez to ciut mniej estetyczne. Pomijając te drobne wpadki, oba zestawy prezentują się wyśmienicie i choć nie jest to must have, trudno wyobrazić sobie bez nich pimpowanie gry LoW. 

Warto także nadmienić, że pocztowa dostawa z Meeplewood dotarła dobrze zabezpieczona, po około 2-3 tygodniach od zamówienia. Poczta jak zawsze przytuliła dodatkowe 9 zł opłat logistycznych, ale i tak było warto 🙂 .

Krok 4 – Polska edycja Lord of Waterdeep dla każdego!

Eh… gdyby tylko LoW dostępna była po polsku? Macie rację, to skandal, żeby jedna z najlepszych gier worker placement, do dziś nie doczekała się polskojęzycznego wydania. Zakusy były, ale wydawców coś zawsze od tej pozycji odstrasza. Nie mają za to problemów z wydawaniem przeróżnej maści crappów. Wprawdzie na polskim podwórku z planszówkami dzieją się ostatnio dziwne rzeczy (FCM i Dominant po polsku), ale po dekadzie od premiery LoW nadzieja na rodzime wydanie powoli umiera. 

Na szczęście to w niczym nie przeszkadza cieszyć się polskim LoW od wielu już lat! Za sprawą życzliwości rodzimych graczy, którzy na BGG udostępnili niezbędne tłumaczenia, za co serdecznie im dziękuję w imieniu swoim oraz rodzinki. Tłumaczenia są naprawdę dopracowane, a do tego całkowicie bezpłatne. Linki zamieszczę ciut niżej.

Jeśli wstrzymujecie się z zakupem gry wyłącznie z powodu brak polskiej lokalizacji językowej, to śmiało wbijajcie na BGG! Tam pobierzecie instrukcje PL, tłumaczenia kart Questów, Intryg i Lordów, a nawet pliki z przetłumaczonymi kaflami budynków. Kilka kartek papieru, drukarka, nożyczki lub nożyk oraz koszulki na karty i już po… kilku godzinach własnej pracy oraz minimalnym nakładzie finansowym, możecie cieszyć się Polską wersją Lords of Waterdeep. Wkładki wraz z kartami polecam zakoszulkować, bo ich klejenie uważam za planszówkową herezję.

No dobrze, ale czy warto, przecież to tyle zachodu? Warto i to jak diabli! LoW to masa zabawy (szczególnie z dodatkiem) oraz niejeden nóż wbity w plecy lub co gorsze serce przeciwników. Przez przeciwników na myśli mam naszych najbliższych. Nie ma jak kolejny Mandatory Quest z ręki ukochanej małżonki, lub czaszka sprezentowana w ostatniej turze gry, przez najlepszego (byłego już) przyjaciela. 

Tutaj znajdziecie tłumaczenia podstawki

Tutaj znajdziecie tłumaczenia elementów dodatku

Krok 5 – Cóż to za metaliczny dźwięk?

Na tym powinienem poprzestać, kończąc wpis zgrabnym podsumowaniem, ale nie mogę. Jest coś, co wciąż nie daje mi spokoju.

Niestety komponentów, o których za chwilę wspomnę, nie mam i nigdy na żywo nie widziałem. Jasne, że chciałem, lecz cena z wysyłką przerosła mój budżet, który jak się okazuje, z gumy nie jest. Niemniej nadal patrzę na nie łakomym wzrokiem, łudząc się jeszcze, że może kiedyś… No dobrze, ale o co chodzi?

Jak nie wiadomo o co, to zawsze chodzi o pieniądze. Nie te prawdziwe (choć te też), tylko zestaw metalowych monet, którymi można zastąpić oryginalne tekturowe złoto. Monety wyglądają absolutnie kozacko! Te szczegóły, bajeczna faktura i odwzorowanie kształtów. Eh… Zgodnie z opisem w zestawie od The BrokenToken znajdziemy 10 półksiężyców oraz 50 monet o nominale jeden. Niestety wysoki koszt zestawu to nie wszystko, doliczyć do tego należy niemałe koszty logistyczne z USA (120 zł), a być może również skarbowe. Pod rozwagę poddaje Wam pomysł zakupu, bo to nie lada rarytas i gdyby nie pewne ograniczenia, pewno sam bym się skusił. Mam jednak świadomość, że za takie podsycanie planszówkowych wydatków mogę trafić do piekła dla graczy, gdzie przez wieczność w ramach kary, tułać się będę bez pieniędzy po planszy do Monopoly 🙂 .

Monetki do LoW znajdziecie tutaj

To już wszystko, mam nadzieję, że dla więcej niż kilkorga z Was, tekst ten stanie się inspiracją do upiększenia chociaż jednej ze swoich ulubionych gier. A już niedługo na warsztat trafi Ark Nova, warto czekać 🙂 .

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki