Parki + Parki: po zmierzchu (dodatek) – recenzja!

Materiał reklamowy: Gra Parki wraz z dodatkiem została przekazana do recenzji przez wydawnictwo Albi Polska. Zapewniamy, że wydawca w żaden sposób nie ingerował w treść oraz wnioski zawarte w poniższym materiale / artykule.
Projekt
Henry Audubon
Ilustracje
Fifty-Nine Group
Liczba graczy
1-5
Czas rozgrywki
45-70 min.
Wydawca
Albi Polska
Rok wydania
2022
Ocena BGG
7.7 / 10
Moja Ocena
7 / 10
Wykorzystane Mechaniki: worker placement | contracts | modular board | track movement
Sprawdź, co oferują Parki wraz z dodatkiem:
  • Prześliczną oprawę oraz niesamowity zestaw komponentów;
  • Proste zasady i przystępny czas rozgrywki;
  • Ciekawy zestaw mechanik oraz odpowiednią dla graczy początkujących i rodzinnych różnorodność strategiczną;
  • Przyjemny feeling gry, któremu towarzyszy syndrom kolejnej partii;
  • Bardzo ciekawy dodatek, istotnie zwiększający wachlarz możliwości graczy , bez zmiany core rozgrywki.
Logo Blog Stare Kości

Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości

Jeśli doceniasz naszą pracę,
wesprzyj nas w dążeniu do perfekcji! Postaw mi kawę na buycoffee.to

Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop.

Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

To również potrzeba dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje i odczucia towarzyszące ogrywaniu kolejnych tytułów.

Zapraszam na skrócony poradnik trekkingowego casuala, z którego dowiesz się, jak najlepiej i najskuteczniej eksplorować parki krajobrazowe. Czy warto robić to po zmierzchu, który sprzęt wybrać, jak biwakować, ale przede wszystkim, w jaki sposób zostać najlepszym traperem na krajobrazowym szlaku? 

Strach zajrzał ci w oczy, po tym jak rząd trzy lata temu w przypływie nadludzkiej kreatywności zabronił korzystania z parków oraz lasów, określając je mianem covidowej wylęgarni? Jeśli tak, to musisz wiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, warto słuchać głosu rozsądku, po drugie… w lesie jest najbezpieczniej, bo nie ma tam polityków (niezależnie od ugrupowania). Inaczej nie byłoby kleszczy oraz Boreliozy, bo takiej konkurencji nie wytrzyma nikt i nic. Jeśli dalej masz obiekcje, znalazłem kompromis – Parki od Albi Polska! 

Przygoda woła, czas najwyższy ruszać na szlak, gdzie przyjdzie ci rywalizować o słoneczka, skały i choinki – takie właśnie są uroki turystyki krajoznawczej. Tam właśnie masz okazję zostać traperem, jakiego świat jeszcze nie widział! Zmierzysz się z wieloma przeciwnościami losu – pogodą, brakiem miejsca biwakowego, pustą manierką na wodę (od 18+ może być ognista), niedoborami sprzętu, czy brakiem zasobów niezbędnych do dalszej eksploracji. Staniesz oko w oko ze zmorą współczesnej turystyki – korkami! Tłokiem, który w szczycie sezonu (4-5 graczy) trapi nawet najdziksze ostępy leśne, żeby w offseason (2-3 graczy), zapewniać wyjątkowe poczucie swobody. Niczym lajtowy spacerek w miejskim parku u boku puszystego szpica Olafka. Wszystko to znajdziesz w Parkach.  Może za wyjątkiem słodkiego Olafka (widzieliście te oczka), zjedzonego przez wilki już w pierwszym dniu przygody w parku krajobrazowym. Omyłkowo oczywiście, bo to sama skóra i kości, ale z daleka… Z daleka wygląda jak puszysta kulka mięsa – a to peszek. 

Z pewnością zastanawiasz się, czy tam dokąd prowadzi szlak, jest dostatecznie ładnie? Odpowiadam – lepiej być już chyba nie może! Parki to prawdziwe dzieło sztuki, ale czy mogło być inaczej, skoro wydanie od Albi Polska praktycznie niczym nie różni się od Kickstarterowego! Kształtowane drewniane zasoby, wysokiej jakości płótnowane karty oraz plansza z powłoką niczym aksamit. Jeszcze więcej drewnianych i metalowych bajerów oraz full insert od Game Trayz. Całość doprawiona przepiękną, niezwykle kolorową i cudownie klimatyczną oprawą. Parki standardem wykonania dorównują najlepszym na rynku. Zatracając się w wyglądzie dużo łatwiej dostrzec subtelny klimat gry, który wprawdzie nie kończy się wyłącznie na warstwie wizualnej, ale… Bądźmy szczerzy, bez niej jest niczym miś Yogi bez wiernego druha Bubu. 

Kiedy nacieszymy już oczy planszówkową ekspozycją cudownych stworzeń i krajobrazów, przychodzi czas rozgrywki. Mechanicznie Parki stanowią ciekawe połączenie zbierania zasobów, realizacji kontraktów (karty parków)  oraz wariacji worker placementu, z twistem, któremu chyba nawet bliżej do mechaniki ruchu z punktu do punktu. Na tych elementach opiera się również praktycznie cała koncepcja punktowania. Pezety zdobywamy głównie za odwiedzane Parki, w mniejszym stopniu posiadane zasoby oraz strzelanie fotek (wymiana zasobów na punkty). 

Twist, o którym przed chwilą napisałem, polega na tym, że w fazie ruchu naszymi workerami ( 2 per gracz) możemy poruszyć się na dowolne wolne pole (kafle szlaku), wykonując przypisana do niego akcji i pozyskując dostępne tam zasoby bonusowe. W ten sposób każdorazowo możemy przeskoczyć nawet kilka pól, lądując na najbardziej pożądanym kaflu. Dzięki temu to gracze regulują tempo rundy. Ten z nich, który się zagapi, pozostając na szlaku jako ostatni, natychmiast kończy wędrówkę, wykonując wyłącznie wybraną akcję kafla końca drogi.

Jak już wspomniałem, głównym celem graczy są karty Parków, które korzystając z odpowiednich akcji odwiedzamy w trakcie rozgrywki. Wybór Parku nie jest losowych, chociaż za sprawą samych graczy wystawka kart często się zmienia. Problemy z rotacją kart Parków i ekwipunku zaczynają się dopiero przy dwóch graczach. W takim przypadku sięgam zwyczajowo po mały home rules, usuwający na koniec rundy po jednej karcie każdego rodzaju. 

Jeśli w trakcie rozgrywki pojawi się Park, na który szczególnie ostrzymy sobie szwajcarski scyzoryk, a nie jesteśmy do tego przygotowani, mamy możliwość wykonania akcji rezerwacji. Bywają sytuacje, w których jest to strategicznie uzasadnione, ale nie za często. Zbyt wiele rezerwacji może pozbawić nas czasu, zasobów oraz pół akcji, niezbędnych do realizacji wszystkich zaplanowanych wycieczek. Znacznie częściej, realizując karty parków korzystamy z wystawki, idąc na żywioł, licząc na dobry timing oraz posiadanie odpowiednich zasobów.

Na szlaku jesteśmy pozbawieni przyjaciół, chociaż przy stole może siedzieć ich nawet kilkoro. Z pomocą przychodzi nam za to sprzęt, który składa się z manierek na wodę oraz specjalistycznego ekwipunku, tak niekiedy przydatnego. Pierwszy rodzaj kart zapewnia zasoby, drugi oferuje sporą różnorodność efektów oraz zniżek działających na szlakach, albo przy okazji eksploracji Parków. Niektóre z nich wydają się ciut za mocne, na tyle, że potrafią wywołać niewielką lawinę (delikatny efekt kuli). Oczywiście sam zakup wymaga akcji, zasobów oraz wyczucia czasu, ale bywa bardzo opłacalny. Niemniej w trakcie kilkunastu rozegranych partii nie zauważyłem większych, ani trwałych problemów z balansem. 

Dotyczy to również pozostałych aspektów rozgrywki, za wyjątkiem kart celów prywatnych, których dobór (szczególnie pod koniec gry) bywa loterią. Na szczęście ich realizacja jest tylko jednym z kilku sposobów punktowania. Gracze rozgrywają swoje tury naprzemiennie, do chwili kiedy ostatni raz dotrą do końca szlaku. Z rundy na rundę dłuższego (nowe kafle szlaku) i bardziej zróżnicowanego. Na koniec podliczają zdobyte punkty za odwiedzone Parki, posiadane zasoby zrealizowane cele prywatne oraz wykonane zdjęcia. Wygrywa ten z graczy, który zdobył ich najwięcej.

Między zdaniami łatwo wyczytać, że grze wyraźnie brakuje strategicznej różnorodności. Punktacja rozkłada się nieproporcjonalnie, z przewagą punktowania za Parki. Reszta strategii może, chociaż nie musi mieć przełożenie na wynik końcowy. Dlatego też Parki skierowane są głównie — chociaż nie jedynie — do graczy początkujących oraz grania rodzinnego. Starzy wyjadacze nie znajdą tu oczekiwanej mechanicznej i strategicznej różnorodności, co nie oznacza, że nie będą się dobrze bawić. Trzeba przyznać, że Parki potrafią zauroczyć nie tylko oprawą, ale bardzo relaksującym i odprężającym gameplayem. Tak przynajmniej jest w rozgrywkach 2 i 3-osobowych. W większym gronie, jak na tak rodzinny tytuł robi się naprawdę ciasno, a display kart Parków zmienia niczym w kalejdoskopie. Zaczyna się poważna walka, a gra zdecydowanie nabiera rumieńców. 

Szczególnie kiedy do podstawki dorzucimy bardzo udany dodatek Po zmierzchu, wprowadzający sporą różnorodność na kilku płaszczyznach. Po pierwsze możliwości optymalizacji oraz zwiększenie balansu pozostałych strategii punktowania. Po drugie nowe, lepsze, bardziej atrakcyjne karty celów oraz kolejne kafle szlaku. Przede wszystkim jednak cały stos kart Parków, które oprócz punktów, zapewniają tak istotny ze strategicznego punktu widzenia zestaw akcji i efektów. Ostatnim elementem jest niezwykle ciekawy moduł Biwaku, dzięki któremu gracze nie są skazani na ograniczoną dostępność akcji i zasobów szlaku. Zamiast tego mogą skorzystać z Biwaku, odpalając bardzo mocne efekty na dedykowanych kaflach, lub pozyskując alternatywne cele punktowania. Te ostatnie – o czym wspominałem – obarczone sporą dawką losowości, ale ulepszone i tak niezmiernie kuszące.

Dodatek Po zmierzchu wprowadza powiew świeżości, znacząco zwiększając strategiczny charakter rozgrywki. Nie ingerując nadto w core oraz flow gry, a także bardzo przystępny poziom zależności. Pozostawiając ją w obszarze gier rodzinnych, skierowanych do graczy w każdym wieku. Patrząc na Parki z perspektywy młodszych fanów planszówek, warto zwrócić uwagę na płynny, intensywny i zaskakująco szybko czas rozgrywki, nieprzekraczający zazwyczaj 15-20 minut na gracza.

W kategorii gier familijnych Parki urastają do miana must have każdego początkującego, ale szanującego się fana planszówek. Pan Henry Audubon (autor gry) stawia na proste mechaniki i popularne cele, robi to jednak z dużym wyczuciem i  znajomością planszówkowego rzemiosła. Z pewnością nie jest to najlepsza ze znanych mi gier rodzinnych, ale mało która sprawia tyle frajdy i relaksuje równie dobrze, jak tytułowe Parki od Albi Games. Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z planszówkami, wystarczy Wam sama podstawka. Kiedy ją ogracie, śmiało sięgnijcie po dodatek, który sprawia, że rozgrywka w Parki staje się jeszcze lepsza i bardziej zróżnicowana. Jak się zapewne domyślacie, dla zaawansowanych graczy to wciąż mało, aby Parki regularnie gościły na planszówkowym stole, ale wystarczająco, żeby okazjonalnie w nie zagrać. Przecież nie tylko mózgożernymi tytułami człowiek żyje. 

Do zobaczenia na planszówkowym szlaku i nie zapomnijcie rozpalać ogniska, może to zaważyć o waszym sukcesie lub porażce!

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.

Najnowsze Recenzje!
Co jest grane! – Najnowsze wpisy!
Rankingi, felietony i poradniki